czwartek, 24 maja 2012

6. Tak, jestem pewna!

       Po domu rozchodził się zapach naleśników. Przyjemna woń tej potrawy, oblanej czekoladowym sosem była tak aromatyczna, że doprowadziłaby do szaleństwa nawet najbardziej zagorzałą anorektyczkę.
       To właśnie ten zapach obudził mnie. Uchyliwszy powieki, ujrzałam otwarte drzwi pomieszczenia. Dziwne. Mogłabym przysiąc, że wieczorem je zamykałam.
       Podniosłam się i wzruszyłam ramionami. Odgarnęłam włosy z twarzy i związałam je w prymitywny kok na czubku głowy. Szurając nogami, podążyłam do łazienki. Postanowiłam ogarnąć się jednak trochę, w końcu mieszkałam z czwórką chłopaków. Louisa nie liczyłam, był przecież moim bratem i widział mnie jeszcze w gorszym stanie setki razy.
       Idąc tam, musiałam minąć salon, ale nikogo tam nie zastałam. Podejrzewałam, że wszyscy przebywają w ogromnej kuchni, która przy okazji pełniła też funkcję jadalni.
      Zamknęłam za sobą starannie drzwi i podeszłam do lustra. Oparłam się rękami o umywalkę i przyjrzałam swojemu odbiciu.
      Pod powiekami nie miałam cieni, co zdarzało się bardzo rzadko. Głównym powodem takiego stanu rzeczy było to, że sny, które śniłam tej nocy nie były tak realistyczne jak zazwyczaj.
      Słońce świeciło mocno, co w tej części kraju zdarzało się nieczęsto. Siedziałam na schodkach werandy wychodzącej na ganek, wygrzewając nogi. Z uśmiechem spoglądałam na oddalającego się Anthony'ego, który właśnie wracał do domu, po przyjemnym popołudniu spędzonym na moim ogródku. Miał na sobie koszulę w kratkę, której rękawy zakasał oraz szare spodnie i czarne trampki converse.
      Wyróżniał się jego sposób chodzenia. Nie rozstawiał szeroko ramion, aby wizualnie wyglądać na większego. Poruszał się swobodnie, naturalnie, gładko stawiając stopy.
       Odwrócił się jeszcze, uśmiechnął, pomachał mi i znikł za zakrętem. Odwzajemniłam uśmiech i skierowałam twarz w stronę słońca.
       To był nasz ostatni wspólny dzień. Ostatni szczęśliwy dzień. Tej feralnej nocy, która nadchodziła, mój książę z bajki przespał się z moją wieloletnią najlepszą przyjaciółką. To było ciężkie stracić dwie z trzech najważniejszych osób w życiu. Nagle zawalił mi się świat i nie widziałam sensu w dalszej egzystencji. Na szczęście u mojego boku pojawił się Louis, wróciwszy z trasy koncertowej po Europie.
     Tak wyglądał dzisiejszy sen. Nie był bogaty w emocje. Można by przypuszczać, że symbolizował koniec. Koniec wspomnień, koniec opowieści. Czy wreszcie miałam być wolna od dręczących koszmarów sennych?
       Opłukałam twarz zimną wodą, wracając do rzeczywistości. Uśmiechnęłam się do siebie. Tak. Wreszcie byłam szczęśliwa. Wolna i szczęśliwa. Miałam jedynie nadzieję, że pozytywne myślenie nie opuści mnie do końca dnia.
       Dzisiejszego dnia był pierwszy duży koncert, na który chłopcy mieli zostać przygotowani wizualnie przeze mnie. Byłam pewna, że poradzę sobie bez problemu, jednak lekka trema za nic w świecie nie chciała mnie opuścić.
       Odprawiłam poranną toaletę i świeża, i pachnąca udałam się do kuchni na spotkanie z członkami zespołu One Direction.
        Jakież było moje zdziwienie, gdy w kuchni znalazłam jedynie Harry'ego, który obracał właśnie na patelni wcześniej wspomniane naleśniki.
       Zauważył, że weszłam, jednak nie przerwał wykonywanej czynności. Skinął jedynie niezauważalnie głową. Uznałam, że była to forma przywitania.
      - Gdzie wszyscy? - spytałam, patrząc na niego wyczekująco.
      Chłopak zakręcił gaz, zrzucił śniadanie z patelni na dwa talerze i dopiero wtedy na mnie spojrzał.
- Louis, Eleanor, Liam i Danielle wybrali się na podwójną randkę, a Zayn prawdopodobnie wyszedł gdzieś z nowo poznanymi Amerykankami - rzucił, polewając naleśniki sosem czekoladowym. Robił to w pełnym skupieniu, tak, że końcowego efektu mógłby mu pozazdrościć nie jeden zawodowy kucharz.
      - A Niall? - dopytywałam się, podchodząc do niego bliżej. Odłożył sos i westchnął.
- Niall prosił przekazać, że pojechał do jakiejś swojej amerykańskiej kuzynki i zobaczycie się na koncercie - odpowiedział.
       Poczułam ogromne rozczarowanie. Byłam przekonana, że dzisiejszy dzień także spędzę w towarzystwie  blondyna. Jego obecność dobrze na mnie wpływała.
       Cóż, musiałam zmienić plany.
- Nie mogłeś powiedzieć mi tego od razu? - wyjęczałam.
- Tak, masz rację. To pół minuty zrobiło ogromną różnicę! - rzucił ironicznie, uśmiechając się kpiarsko.
       Pokazałam mu język.
- A ty co dziś robisz? - spojrzałam na niego. Odgarnął loki z twarzy i wlepił wzrok w przygotowany przez siebie posiłek. Nie był dziś w dobrym humorze, można było to dostrzec z kilometra.
       Wzruszył ramionami.
- Chyba nic - mruknął i zabrał się za wyciąganie sztućców ze zmywarki. Poczułam się trochę głupio. On wykonywał całą pracę, a ja tylko przyglądałam się bezczynnie.
       - Może ci pomóc? - zaproponowałam.
- I tak już skończyłem... - przerwał - Chociaż nie, możesz mi pomóc - uśmiechnął się.
- Jak?
       Wskazał głową dwa talerze, stojące na szafce i powiedział:
- Możesz pomóc mi zjeść, jeżeli chcesz. Trochę za dużo zrobiłem tego ciasta do naleśników.
      Parsknęłam śmiechem.
- A mam jakieś wyjście? I tak przygotowałeś dwa talerze - zaakcentowałam przedostatnie słowo.
     Spojrzał na mnie, na talerze i znowu na mnie.
- Fakt - podał mi naczynie ze świeżo usmażonym, jeszcze ciepłym naleśnikiem. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak jestem głodna. Aż zaburczało mi w brzuchu.
      - Sądzę, że śniadanie w salonie będzie wygodniejszym sposobem jedzenia - odezwał się.
      Pokiwałam potulnie głową. Zgarnęłam sztućce i powędrowałam do wymienionego przez niego pokoju. Harry, mimo że był niezwykle uprzejmy, wydawał się przygaszony. Cóż, nie dziwiłam mu się. Sama doskonale wiedziałam jak bolało rozstanie i ile czasu ja potrzebowałam, aby się z tym uporać.
     Usiadłam na kanapie, nogi kładąc na stoliku do kawy. Talerz trzymałam niemal przy samych ustach i rozpoczęłam dosłownie wciągać naleśnik bez użycia widelca i noża.
     Styles prychnął.
- Głodna byłaś - podsumował. Załączył później ogromny, plazmowy telewizor, ułożył się w pozycji podobnej do mojej i również zaczął konsumować swój posiłek.
      W telewizji nie doszukaliśmy się niczego sensownego, pewnie ze względu na poranną porę.
      Przyjemnie nam się razem milczało. Mych uszu dochodziły jedynie odgłosy mlaskania.
      - Jak udała wam się randka? - Harry postanowił przerwać ciszę.
- Było cudownie - rozmarzyłam się - Niall jest niezwykle romantyczny.
- Och, oczywiście, musiało być idealnie - puściłam mimo uszu jego słowa, w jego głosie rozbrzmiewały gniewne nuty.
      - Zabrał mnie na Statuę Wolności - pochwaliłam się.
- To już wiem - rzucił pomiędzy kilkoma sporymi kęsami naleśnika.
      Moja ręka zastygła w drodze do ust. Spojrzałam na niego przerażona.
- Skąd? - zapytałam słabym głosem.
- Och, wystarczy sobie wpisać Niall Horan w Google. Wyskakuje kilkanaście waszych wspólnych zdjęć z podpisami typu "Niall Horan romansuje z siostrą Louisa Tomlinsona. Jak skończy się ta znajomość dla zespołu?" - ostatnie słowa powiedział, jakby był prezenterem telewizyjnym.
       Odłożyłam niedokończone śniadanie na stół i popatrzyłam na niego ze zgrozą w oczach. On także zaszczycił mnie spojrzeniem. Wyszczerzył się rozbawiony. Próbowałam dociec o czym myśli, ale z jego oczu nie można było nic wyczytać. Był najbardziej zamkniętą w sobie osobą, jaką kiedykolwiek poznałam.
       - Takie jest życie sławnych ludzi - podsumował.

* * *

      Siedziałam w garderobie chłopaków, bawiąc się nerwowo grzebieniem ich fryzjera. Christopher, bo tak się nazywał, zajmował się swoim telefonem, nie zwracając uwagi na nic innego. Przygotowywał chłopaków już dłuższy czas i nie robiło mu to większej różnicy.
      Jednak to był mój pierwszy raz.
      Czas działał na naszą niekorzyść. Limuzyna chłopców utknęła w korku, a do koncertu zostało jeszcze niecałe piętnaście minut. W pośpiechu ściągnęłam do garderoby sztab innych stylistów, poniekąd moich podwładnych. Przecież sama nie dałabym rady umalować ich wszystkich w tak krótkim czasie.
      Moje dłonie trzęsły się. W pomieszczeniu panowała upiorna cisza. 
- Uspokój się - mruknęłam do siebie, odkładając na bok grzebień.
      Zaczęłam oddychać głęboko, zamknęłam oczy. Wyobraziłam sobie wizerunek Nialla. Jego blond włosy i ciepły uśmiech. Już za chwilę miałam go znów zobaczyć.
      Zastanowiłam się chwilę nad swoją postawą. Reagowałam na niego bardzo emocjonalnie. Czyżbym zakochała się w nim w jeden wieczór?
       Kiedy tylko ta myśl przyszła mi do głowy, poczułam nagłe oświecenie.
       Wyprostowałam się i spojrzałam w dal niewidzącymi oczyma.
       To było to! Cały dzień próbowałam wykombinować dlaczego tak bardzo brakowało mi jego obecności, a nie przyszło mi do głowy najprostsze wyjaśnienie. Byłam najzwyczajniej w świecie zakochana w Niallu Horanie! I czułam się z tym dobrze.
      Zadziwiające z jakim spokojem przyjęłam do siebie tę myśl. Jestem zakochana w Niallu. Boże, zabrzmiało to w moich myślach jak "kanapka z serem"!
      Cóż, podejrzewałam, że powodem tego zachowania było to, że znajdował się daleko ode mnie.
      W tym momencie drzwi otwarły się i do środka wpadli zziajani chłopcy.
      Styliści rzucili się na nich jak lwy na mięso. Posadzili każdego przy osobnym lustrze i rozpoczęli swoją pracę.
      Spojrzałam na twarz blondyna, który ciągle jeszcze stał naprzeciwko mnie i przyglądał mi się badawczo. Kiedy przeniosłam wzrok na jego twarz, moje serce zabiło szybciej i poczułam przysłowiowe motylki w brzuchu. Nie zważając na nic, rzuciłam mu się w ramiona.
       Osłupiały chłopak natychmiast odwzajemnił mój uścisk, wtulając się we mnie całym ciałem i zanurzając twarz w moich włosach.
     - Tęskniłam za tobą - szepnęłam mu do ucha.
- Ja za tobą też - wymruczał.
      Rozległo się chrząknięcie. Oderwaliśmy się od siebie i zerknęliśmy w kierunek, z którego dochodziło.
- Nie chcę wam przerywać, słodkie gołąbeczki, ale zaraz wychodzimy na scenę - rzekł Louis, który przed chwilą chrząknął.
       Teraz uśmiechał się do mnie tryumfalnie, a zarazem nieco złowieszczo.
       Niall pospiesznie usiadł na krześle, a ja zajęłam się jego twarzą.
       Oddychałam płytko, a moje dłonie znowu zaczęły się trząść. Mimo że szybko uporałam się z jego wyglądem, mój stan emocjonalny nie uszedł jego uwadze.
       Kiedy robota została zakończona, podniósł się powoli i spojrzał mi w oczy.
        Utonęłam w błękicie jego oczu. Były jak bezbrzeżny ocean. Spokojne, jednak trochę stanowcze.
- Hej, co się dzieje? - zapytał, wziąwszy moje dłonie w swoje.
- Trema - odpowiedziałam cicho.
        Przeniósł ręce na moją twarz. Dotknął moich policzków, nachyliwszy się do mnie nieco.
- Nie masz się czym przejmować! - powiedział z mocą - Wierzę w ciebie.
        Po raz kolejny w ciągu kilku dni, postanowiłam dać się ponieść chwili. Wiedziałam jakie będą konsekwencje tego, co miałam zamiar powiedzieć. Zupełnie mi to nie przeszkadzało. Czułam się spełniona, szczęśliwa. Czułam, że wreszcie jestem we właściwym miejscu.
        - Kocham cię - szepnęłam cicho, chcąc spuścić głowę, ale żelazny uścisk dłoni chłopaka skutecznie mi to uniemożliwił.
       Na jego twarzy malował się szok. Później, nachyliwszy się jeszcze bliżej, złożył na moich ustach słodki, niewinny pocałunek.
       Otworzyłam oczy, dopiero wtedy zdając sobie sprawę z tego, że je zamknęłam.
- To znaczy, że ja cię też - powiedział, by później wybiec na scenę.

* * *

       Weszłam do swojego pokoju, a Niall zaraz za mną. Koncert udał się w stu procentach. Dziewczyny piszczały, skakały, wiwatowały, a One Direction zaśpiewali idealnie wszystkie przygotowane piosenki. Czegóż więcej chcieć.
      Usiedliśmy na łóżku obok siebie. Blondyn trzymał moją dłoń, ale w tym momencie to on był nieco zdenerwowany.
      Wziął głęboki oddech.
- To, co stało się w garderobie... - zaczął.
- Nie żałuję tego! - przerwałam mu, wpatrując się w jego oblicze.
        Rozluźnił uścisk dłoni.
- Jesteś pewna, że to jest to, czego właśnie chcesz? - zapytał nieśmiało.
- Niall, nie mogłabym sobie wyobrazić lepszego scenariusza. Tak, jestem pewna! - odpowiedziałam.
        Nie czekając na dalsze deklaracje, wpił się w moje usta. Tym razem pocałunek był namiętny i zawierał w sobie tyle pasji, że aż przewróciłam się na plecy.
        W taki oto sposób Niall znalazł się na mnie. Leżeliśmy na łóżku, spleceni w żarliwym uścisku. Spojrzał jeszcze na mnie przelotnie między kolejnymi pocałunkami. Ręce splotłam na jego karku, a nogi na udach.
        A później spędziliśmy najlepszą noc w naszym życiu.


TADA. Nareszcie napisałam to, o co tyle mnie proszono.
Zapraszam do komentowania :)

23 komentarze:

  1. oh fantastycznie ci to wyszło! zdziwiło mnie jednak, że miłość najpierw wyznała Annie, bo zazwyczaj ten "pierwszy krok" robił chłopak. na ale przynajmniej jest w tym nutka oryginalności, co tak bardzo lubię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział! Taki słodki i romantyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne opowiadanie! jedno z najlepszych jakie czytałam (wierz mi, było tego naprawdę dużo). przyciągnęłaś mnie fabułą, postaciami i tym, że akcja nie dzieje się w popularnym Londynie. wszystko jest ciekawe i przejrzyste; nie doszukałam się żadnych powtórzeń, czy błędów ortograficznych (właściwie znalazłam dwie, ale to pewnie literówki z powodu ''spacji''). na Twój blog natknęłam się przypadkiem i właśnie skończyłam czytać. z pewnością dalej będę śledziła losy Tomlinsonówny :D czekam z niecierpliwością na następny wpis.
    Lenaya

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łał, uwielbiam takie komentarze - to naprawdę motywuje do pisania kolejnych wypocin.
      Cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  4. Mam tylko jedno do powiedzenia: ŚWIETNE ! :DDD

    OdpowiedzUsuń
  5. na poczatku chcialam napisac ze uwielbiam twoje komenatrze pod moimi postami!:* co do rozdzialu,ah <3 Niall taki do schrupania lol haha i mam nadzieje ze im sie uda!:D bo na rogu czai sie przeciez jeszcze Harry, a to dobrze,bedzie akcja xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Cię! <3

    wiedziałam, że tak będzie ; D
    NIALL <3 moje LOVE ; *
    jak mi ten związek rozwalisz to się w szkole policzymy ; p

    ; *
    BIG LOVE !

    OdpowiedzUsuń
  7. Lofe! <3 ; D

    Też mnie trochę zdziwiło, że to najpierw Ani wyznała miłość , ale uważam również, że jest to oryginalne, a nie tak same jak w innych opowiadaniach ; DD

    A Niall mmm... big love <3 nie Grzywczak ? ;>
    i cały czas się zastanawiam, jak to będzie z tym Harry.
    Ty na pewno coś szykujesz ; D
    A z resztą rób jak uważasz i tak będę zadowolona, o ile nikogo nie zabijesz ; pp

    M.

    OdpowiedzUsuń
  8. O Booooooożeeee jakie to piękne !! ;DD
    Kocham Cię za to!!; **
    Też nie spodziewałabym się ze to Annie wyzna pierwsza miłość ale i tak ci to suuper wyszło ;DD czekam na 7 ;DD ; **

    N.;D

    OdpowiedzUsuń
  9. *__* To było mega słodkie! Jesteś cudowna! Niaaaaaaaaaall! ♥ Wydaje mi się, że Hazza był troszkę zazdrosny o Annie podczas tej ich rozmowy przy naleśnikach xDD Czekam na ciąg dalszy <3

    OdpowiedzUsuń
  10. http://stole-my-heart-story.blogspot.com/ Nowy rozdział : )

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny rozdział! ;D
    Wydaje mi się, że Harry ich przyłapie, a Annie będzie czuła się winna.
    Uwielbiam blondyna♥ Niall jest taki słodki i niewinny, czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć, na http://shouldletyougo.blogspot.com pojawił się szósty rozdział. zapraszam, keidy tylko masz czas i ochotę. <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Ahh a już byłam pewna że będzie z Harrym ;p no trudno Niall też jest słodki tylko boję się że Annie złamie mu serce .. :/ hahah super rozdział(mógłbybyć dłuższy ;p ) czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne ! Czemu nie widziałam tego bloga wcześniej ? Szkoda, mam co nadrabiać ! <33 Super piszesz, ciekawe co dalej się wydarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytam czytam i... o jezu chce jeszcze! To jaki Niall jest słodziaszny nie da się opisać! Normalnie ideał na faceta! Ale oczywiście, kocha autorka nie pozwoli przetrwać temu związkowi. W to nie wierzę na pewno. W poprzednim rozdziale randka, tez idealna. Być na Statule Wolności - omg *_*. Horan naprawdę jest uroczy. Zresztą te wspomnienia Anne są genialne! Jedyne co to mogłyby być kursywa napisane ;). Żali mi odrobinę Harry'ego - biedny został porzucona, a teraz nie wie co ma robić. Biedny. Co mnie rozbawiło to informacja o tych zdjęciach w sieci, że Niall spotyka się z siostrą Louisa :D. I teraz tylko czekam na następnym rozdziale, gdzie możliwie będzie sytuacja z rana. Już wyobrażam sobie miny wszystkich mieszkańców i te ich uśmieszki. Chociaż pewnie w wypadku Styles'a byłby to delikatny wkurw xD Szlag. Znów mam tendencję do nad interpretowania treści. Więc kończę swą marna wypowiedź. I przepraszam,z ę poprzednio nie skomentowałam, ale maiłam ustny polski, a potem wyjechało mi sięęęę... Kłaniam się do nóżek wielkiej autorce. I pozostaje mi jedynie życzyć Wena jak i czekać z cierpliwością na kolejny rozdział... :D

    [eye-melodies]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. Zapraszam ciepło na czwarty rozdział na http://eye-melodies.blogspot.com pozdrawiam :*

      Usuń
  16. Oczywiście przeczytałam i podobał mi się, zresztą jak mógłby być inaczej. A i nie wiem czemu, ale mam nieodparte wrażenie, że jeszcze główna bohaterka będzie z Hazzą <3
    A i chciałam powiadomić ( nie wiem czy chcesz) ale u mnie nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  17. uwielbiam twój nowy nagłówek ! xx
    Harry wygląda tak niewinne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak wiem, nie poszło mi ;< Zawaliłam ;/ Ale coś ostatnio nie mam dni do pisania, a nie chcę zaniedbać bloga ;c

    OdpowiedzUsuń
  19. AWWWWWWWW, NIALL NIALL NIALL *______*
    JAK TY GO OPISUJESZ MAM OCHOTĘ SIĘ NA NIEGO RZUCIĆ, ALE TO BY BYŁO DZIWNE GDYBYM RZUCIŁA SIĘ NA EKRAN. ŁOTEWER.

    HARRY TY ZAZDROŚNIKU ! PRZECIEŻ WIDAĆ ŻE JESTEŚ O NIĄ CHOLERNIE ZAZDROSNY ! NIE ŁADNIE ! ONA CIĘ NIE KOCHA :) ALE JA CIĘ PRZYGARNĘ <3

    NALEŚNIKI ?!

    BTW. PODZIWIAM CIĘ ZA TYLE WENY *_*

    DO NASTĘPNEGO XD

    OdpowiedzUsuń
  20. o_O Że Niall, że Annie... Uggghhhhhhhhh

    OdpowiedzUsuń