Zamknąłem za sobą cichutko drzwi, aby nie obudzić śpiącego już Lou, zrzuciłem z siebie wszelakie ubrania i rzuciłem bezwiednie na łóżko, by wreszcie pogrążyć się w śnie.
* * *
Nadchodził poranek. Szare niebo pojaśniało, słońce próbowało przebijać się bezskutecznie przez grubą warstwę ciemnego puchu. Delikatny wiatr zmierzwił moje niesforne, nieuczesane jeszcze tego dnia włosy.
Westchnąłem ciężko, z niecierpliwością podrygując lewą nogą.
Siedziałem na huśtawce w ogrodzie, rozpamiętując minutę po minucie poprzedni dzień, aż do chwili, kiedy otworzyłem drzwi domu Harry'emu, który ignorując zaskoczone spojrzenia domowników po prostu wniósł Annie na górę do sypialni.
Poszedłem za nim, zbyt zdziwiony, aby coś powiedzieć.
Ze ściśniętym gardłem obserwowałem, jak delikatnie wysuwa dziewczynę ze swych objęć, zdejmuje buty i kładzie na łóżku, by później przykryć ją kołdrą. Czułość z jaką wykonywał wszystkie te czynności sprawiła, że wbiłem palce w futrynę drzwi, zostawiając w niej trwałe ślady.
Zadziwiające, z jakim spokojem potrafiłem sięgać pamięcią wstecz, nie niszcząc wszystkiego i wszystkich dookoła.
Rzucił jeszcze krótkie spojrzenie w kierunku nieprzytomnej Annie i wyszedł z pomieszczenia.
Zamrugałem kilkakrotnie i z kilkusekundowym opóźnieniem pobiegłem za nim. Położyłem dłoń na jego ramieniu, obracając go ku sobie.
Zerknąłem na niego w niezbyt przyjazny sposób, a on odpłacił mi tym samym.
Przez moment siłowaliśmy się na spojrzenia.
Po chwili Harry dał za wygraną, unosząc do góry kąciki ust w drwiącym uśmiechu.
- Co jest, Nialler? - powiedział, siląc się na uprzejmy ton.
Przygryzłem lekko dolną wargę, żeby nie wybuchnąć niepohamowaną wściekłością.
- Jak to co?! - warknąłem - Przychodzisz sobie w środku nocy do domu, niosąc moją dziewczynę na rękach, a później kładziesz ją w łóżku!
Rozłożył ręce.
- No więc? - spytał bezczelnie.
Wywróciłem oczami. Styles umyślnie dokładał starań, aby mnie zdenerwować. Nie chciałem dawać mu tej satysfakcji, ale opanowanie nie było po prostu w tym momencie po mojej stronie.
- Wytłumacz mi to! - rozkazałem, a mało nie tupnąwszy nogą. Boże! Byłbym tupnął! Taki obrazek wyglądałby zapewne przekomicznie.
Westchnął, a później posłał mi rozbawione spojrzenie.
- Przychodzę sobie w środku nocy do domu, niosąc twoją dziewczynę na rękach, a później kładę ją w łóżku - powtórzył moje słowa, a na jego twarzy zabłąkał się tryumfalny uśmieszek.
Zazgrzytałem zębami ze złości.
- Styles, gadaj do kurwy nędzy, czy coś między wami zaszło?!
Wydawało się, że mnie nie słyszy. Po chwili popatrzył na mnie bez słowa, a uśmiech znikł z jego twarzy tak szybko jak się na niej pojawił.
- Harry?! - szepnąłem przerażony.
Miliony obrazów pojawiły mi się w głowie. Moja krtań zacisnęła się i poczułem, że krew odpływa mi z twarzy. Ale przecież... Annie by mnie nie zdradziła, prawda?
Nastała chwila dramatycznego milczenia. Atmosfera była tak napięta, że można by ją nożem kroić.
Po kilkunastu sekundach, Harry spojrzał mi prosto w oczy. Jego oczy się zaśmiały, kąciki ust uniosły do góry.
- Słodko się denerwujesz, Niall! Tylko się wygłupiam! - zawołał. - Między mną a nią nie zaszło absolutnie nic. Upiła się po prostu do nieprzytomności. Miała ciężki dzień.
Zdziwiłem się.
- Jak to, ciężki? - zapytałem, nie rozumiejąc.
Loczek, chcąc odejść, zatrzymał się w pół kroku i obrócił ponownie w moim kierunku. Otworzył usta, ale po chwili ponownie je zamknął.
- Porozmawiacie sobie jak się obudzi, ja nie będę za nią przemawiał - podsumował, znikając za rogiem.
Z jednej strony odetchnąłem z ulgą, ale z drugiej zdenerwowałem się jeszcze bardziej.
Kiedy rozmyślałem, niebo stało się czarne, a wokół zaczęła się zbierać mgła. Lekki wiatr owiał mi twarz. Cóż, witamy w Wielkiej Brytanii.
Zszedłem z huśtawki i powolnym krokiem skierowałem się do domu. Dom bliźniaków Tomlinson był niezwykle duży i przytulny. Zmieścił się w nim cały zespół, Annie i na dodatek rodzice dziewczyny, którzy ostatnio więcej czasu spędzali poza domem, niż wewnątrz.
Wśliznąłem się przez uchylone drzwi.
Mijając salon, dostrzegłem siedzących w nim Louisa i Harry'ego, którzy rozmawiali, konsumując zażarcie płatki z mlekiem.
Ułożyli swe ciała bardzo blisko siebie. Głowa Tomlinsona spoczywała na ramieniu jego lokatego przyjaciela. Taka pozycja nie wyglądała na zbyt wygodną do spożywania posiłku, ale mimo to nie zmienili jej.
Widać pogodzili się już na dobre i wracały czasy, w których niemal można by posądzić ich o romans.
- Wstała! - dosłyszałem zza swoich pleców, kiedy byłem już na klatce schodowej, prowadzącej na pierwsze piętro.
- Okej, dzięki - mruknąłem bardziej sam do siebie, niż do niego, nawet nie odwracając głowy.
Czekała nas poważna rozmowa.
* * *
Otworzyłam oczy i natychmiast tego pożałowałam. Poczułam dudniący, ogłuszający ból w głowie, jakby ktoś założył mi wiadro na głowę i uderzał w nie warzechą.
Złapałam się palcami za skronie, pocierając je natarczywie, próbując jakoś zniwelować nieprzyjemne uczucie.
Na nocnym stoliku znalazłam szklankę wody, którą opróżniłam jednym haustem.
Położyłam głowę z powrotem na poduszkę. Czułam się fatalnie. Miałam najzwyklej w świecie kaca.
- Cześć, niegrzeczna dziewczynko - usłyszałam nad sobą i po chwili ujrzałam Lou, który wcisnął się na łóżko obok mnie, zabierając przy okazji siedemdziesiąt procent kołdry.
Wtuliłam się w niego całym ciałem, wdychając intensywny zapach jego perfum.
- Cześć braciszku - mruknęłam do zgłębienia jego obojczyka, na co on skomentował cichym śmiechem.
Tego mi było trzeba. Mój bliźniak był lekarstwem na wszelkie dolegliwości. Nawet ból głowy zelżał nieco.
- Harry wszystko mi opowiedział - zagaił Boo, tym samym przywracając wspomnienia, które tak usilnie próbowałam wyprzeć z pamięci.
- Miało się skończyć na kilku drinkach i tańczeniu - jęknęłam, odsuwając się, aby móc na niego spojrzeć.
Przyglądał mi się z niezauważalnym rozbawieniem, unosząc ku górze jedną brew.
- Ale się nie skończyło. Wszystko przez Anthony'ego - rzucił sucho.
Westchnęłam.
- Nie rozumiem zupełnie, co go napadło! Chyba był naćpany - zawołałam.
Louis prychnął.
- Następnym razem, gdy go spotkam, to przysięgam, wydziobię mu oczy widelcem! - warknął mrocznie.
Zamknęłam oczy. Spotkanie z byłym z perspektywy czasu nie wydawało się już tak tragiczne i bolesne. Poprzedniego dnia wylałam jednak przez niego morze łez.
- Co było później? - spytałam - Po tym, jak Harry odciągnął go ode mnie?
Brat rzucił mi zdziwione spojrzenie.
- Nie pamiętasz?
- Nie - przyznałam zawstydzona.
- Schlałaś się do nieprzytomności i Hazza musiał cię nieść na rękach do domu.
Zachłysnęłam się powietrzem i momentalnie siadłam prosto. Próbowałam poskładać obrazki, które pojawiały się w mojej głowie w jedną, logiczną całość. Okazało się to niewykonalne, więc zerknęłam na Lou boleśnie.
- No to niezłego narobiłam bigosu w mediach - jęknęłam.
Zamyślił się.
- Wiesz... nie - powiedział - Jakimś cudem, nie mam pojęcia jakim, nikt was nie widział.
Zerknęłam na niego zdezorientowana, a on wyszczerzył się do mnie.
Pod wpływem impulsu rzuciłam mu się w objęcia. Otoczył mnie ramionami i szepnął do ucha:
- Tylko Niall o tym nie wie. O tym, że między tobą a Harrym nic nie zaszło także.
Natychmiast odsunęłam się od niego.
- Co?! - pisnęłam, a mój głos podskoczył do góry o kilka oktaw.
Louis uśmiechnął się zadziornie. Patrzyłam na niego przerażona. Pod wpływem tego spojrzenia, chłopak zszedł z łóżka i oddalił się o kilka kroków, na bezpieczną odległość.
- Czeka cię pogadanka na dywaniku u Horana, moja droga - zaświergotał, by później roześmiać się perliście i opuścić pomieszczenie.
Wywróciłam oczami i postanowiłam wziąć prysznic, by jakoś odwlec nieuniknioną rozmowę z Niallem.
Udałam się do łazienki, która znajdowała się tuż obok mojego pokoju.
Zrzuciłam z siebie nocną koszulkę, weszłam do kabiny i odkręciłam kran. Gorąca woda niemal natychmiast spłynęła na moje ciało, rozluźniając wszystkie mięśnie. Przeciągnęłam się zadowolona, rozpoczynając poranną higienę.
Rozmyślałam nad wczorajszym dniem, nad spotkaniem z Tonym. Moje ciało przeszedł niemiły dreszcz. Złe rzeczy działy się z tym chłopakiem na przestrzeni tygodni. A wczorajsze spotkanie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że dalsza znajomość z nim nie miałaby sensu.
Wiele pytań cisnęło się do mojej głowy. Co by było, gdyby Harry nie pojawił się w porę? Czy Anthony byłby mnie zgwałcił? Jak w ogóle Styles znalazł się tam idealnie w czasie? Na te pytania, choć nurtujące, nie znalazłam odpowiedzi i nie zanosiło się, bym znaleźć miała w najbliższej przyszłości.
Zarzuciłam na siebie jedynie przydługą, białą koszulę, która prawdopodobnie należała do Nialla i została przez niego pozostawiona w łazience. Miałam zamiar przeszukać cały pokój w poszukiwaniu jakiejś konkretnej bielizny, ale kiedy otworzyłam drzwi pomieszczenia, moim oczom ukazał się nie kto inny, jak mój kochany blondynek.
Uśmiechnęłam się od ucha do ucha na jego widok. Podeszłam do niego z zamiarem złożenia siarczystego buziaka na jego ustach, ale ten odsunął się nieznacznie, oddzielając nasze ciała swoimi dłońmi.
Spojrzałam na niego pytająco, ale ten tylko udał się do mojego pokoju, rzuciwszy jedynie ciche:
- Porozmawiajmy.
Pełna obaw, podreptałam za nim, miotąc nerwowo w rękach mankiety koszuli.
Usiadł na łóżku i poklepał lekko miejsce obok siebie, sygnalizując, abym je zajęła. Niezwłocznie wykonałam polecenie, opadając lekko obok niego.
Splotłam palce rąk i ścisnęłam uda ku sobie.
- Chcę wiedzieć - powiedział lakonicznie - Wszystko.
Zaczęłam mówić. Z początku mój głos drżał, ale z czasem nabrał pewności. Słowa wypływały ze mnie potokami.
Niall usadowił się wygodnie, słuchając mojego długiego wywodu.
Postąpiłam zgodnie z jego życzeniem. Powiedziałam mu wszystko. Dokładnie wszystko. Zaczynając na wczorajszym wieczorze, a kończąc na Anthonym i wspólnie spędzonych latach.
Z każdym moim słowem rosło jego zdziwienie.
Kiedy wreszcie wypowiedziałam ostatni wyraz, siedział na baczność obok mnie, a jego oczy były wielkie jak pięć złotych.
- Nie miałem pojęcia... - szepnął, patrząc mi w oczy.
Zatonęłam w błękicie jego oczu. W bezwarunkowym odruchu, przysunęłam się do niego, chcąc oprzeć swe ciało o jego, ale ten znowu odsunął się o kilka centymetrów.
- Niall? - pisnęłam rozpaczliwie.
- Mówiłaś - starannie dobierał słowa, zerknąwszy na swoje dłonie - że nie pamiętasz niczego, po tym, jak siedziałaś na schodkach, chłepcząc wódkę.
- Masz na myśli... - zaczęłam, ale wtedy dotarł do mnie sens jego słów - Niall! Przecież nie zdradziłabym cię z Harrym! - zakomunikowałam z mocą.
- Nic nie pamiętasz - mruknął spokojnie.
Tego było dla mnie za wiele. Zerknęłam na niego zirytowana.
- Słuchaj! - zbuntowałam się - Nawet jeżeli moja pamięć szwankuje, wiem doskonale, że zaszło nic między mną a Stylesem, rozumiesz?! Czuję to w środku i wierzę, że to przeczucie jest prawdziwe.
Złapałam go za ramiona i obróciłam w swoim kierunku, by wreszcie na mnie spojrzał.
- Kocham cię Nialler! Jak jeszcze mam ci to udowodnić? - powiedziałam.
Wtem do głowy przyszedł mi szalony pomysł. Szalony, ale w pewnym sensie czułam, że to właśnie ten idealny moment.
Mocno przyciągnęłam Horana do siebie. Poczułam ciepło jego skóry przy swojej piersi, która odziana była jedynie cienkim materiałem. Wpiłam się z całą namiętnością w jego wargi, rozkoszując się ich słodkim smakiem. Chłopak odwzajemniał wszystkie pocałunki, by później samemu przejąć inicjatywę.
Delikatnie chwycił zębami płatek mojego ucha, po czym zaczął całować mój kark, przesuwając dłońmi wzdłuż pleców.
Zaczął rozpinać guziki koszuli. Rozchyliłam wargi, gdy jego zimne palce stykały się z moim rozgrzanym ciałem.
Pospiesznie zrzuciłam z niego bluzkę i jeansy.
Uwolniwszy moje ciało z okowów ubrań, ściągnął szybko bokserki
Przewróciliśmy się na plecy tak, że blondyn znalazł się na mnie. Przybliżywszy się, ujął w dłonie moje piersi i musnął wargami każdą z osobna. Niespiesznie całował moje ciało, a ja leżąc na plecach wplotłam palce w jego włosy. Czułam ekstazy, które przepływały moje ciało, wraz z każdym jego dotykiem.
Wszedł we mnie, moje plecy wygięły się w łuk i jęknęłam głośno.
Nasze ciała poruszały się w zgodnym rytmie.
Moje ciało przeszył dreszcz oczekiwania na coś niesamowitego.
Kiedy to wreszcie nastąpiło, wbiłam palce w jego plecy.
Oboje doszliśmy w tym samym momencie. Nadeszła fala rozkoszy, później następna a po niej jeszcze jedna. Oddychaliśmy nierówno, urywanie.
Chłopak położył się obok mnie, a ja wtuliłam się w jego nagie ciało, okrywszy nas kołdrą.
Całkiem opadłam z sił.
Złapałam się palcami za skronie, pocierając je natarczywie, próbując jakoś zniwelować nieprzyjemne uczucie.
Na nocnym stoliku znalazłam szklankę wody, którą opróżniłam jednym haustem.
Położyłam głowę z powrotem na poduszkę. Czułam się fatalnie. Miałam najzwyklej w świecie kaca.
- Cześć, niegrzeczna dziewczynko - usłyszałam nad sobą i po chwili ujrzałam Lou, który wcisnął się na łóżko obok mnie, zabierając przy okazji siedemdziesiąt procent kołdry.
Wtuliłam się w niego całym ciałem, wdychając intensywny zapach jego perfum.
- Cześć braciszku - mruknęłam do zgłębienia jego obojczyka, na co on skomentował cichym śmiechem.
Tego mi było trzeba. Mój bliźniak był lekarstwem na wszelkie dolegliwości. Nawet ból głowy zelżał nieco.
- Harry wszystko mi opowiedział - zagaił Boo, tym samym przywracając wspomnienia, które tak usilnie próbowałam wyprzeć z pamięci.
- Miało się skończyć na kilku drinkach i tańczeniu - jęknęłam, odsuwając się, aby móc na niego spojrzeć.
Przyglądał mi się z niezauważalnym rozbawieniem, unosząc ku górze jedną brew.
- Ale się nie skończyło. Wszystko przez Anthony'ego - rzucił sucho.
Westchnęłam.
- Nie rozumiem zupełnie, co go napadło! Chyba był naćpany - zawołałam.
Louis prychnął.
- Następnym razem, gdy go spotkam, to przysięgam, wydziobię mu oczy widelcem! - warknął mrocznie.
Zamknęłam oczy. Spotkanie z byłym z perspektywy czasu nie wydawało się już tak tragiczne i bolesne. Poprzedniego dnia wylałam jednak przez niego morze łez.
- Co było później? - spytałam - Po tym, jak Harry odciągnął go ode mnie?
Brat rzucił mi zdziwione spojrzenie.
- Nie pamiętasz?
- Nie - przyznałam zawstydzona.
- Schlałaś się do nieprzytomności i Hazza musiał cię nieść na rękach do domu.
Zachłysnęłam się powietrzem i momentalnie siadłam prosto. Próbowałam poskładać obrazki, które pojawiały się w mojej głowie w jedną, logiczną całość. Okazało się to niewykonalne, więc zerknęłam na Lou boleśnie.
- No to niezłego narobiłam bigosu w mediach - jęknęłam.
Zamyślił się.
- Wiesz... nie - powiedział - Jakimś cudem, nie mam pojęcia jakim, nikt was nie widział.
Zerknęłam na niego zdezorientowana, a on wyszczerzył się do mnie.
Pod wpływem impulsu rzuciłam mu się w objęcia. Otoczył mnie ramionami i szepnął do ucha:
- Tylko Niall o tym nie wie. O tym, że między tobą a Harrym nic nie zaszło także.
Natychmiast odsunęłam się od niego.
- Co?! - pisnęłam, a mój głos podskoczył do góry o kilka oktaw.
Louis uśmiechnął się zadziornie. Patrzyłam na niego przerażona. Pod wpływem tego spojrzenia, chłopak zszedł z łóżka i oddalił się o kilka kroków, na bezpieczną odległość.
- Czeka cię pogadanka na dywaniku u Horana, moja droga - zaświergotał, by później roześmiać się perliście i opuścić pomieszczenie.
Wywróciłam oczami i postanowiłam wziąć prysznic, by jakoś odwlec nieuniknioną rozmowę z Niallem.
Udałam się do łazienki, która znajdowała się tuż obok mojego pokoju.
Zrzuciłam z siebie nocną koszulkę, weszłam do kabiny i odkręciłam kran. Gorąca woda niemal natychmiast spłynęła na moje ciało, rozluźniając wszystkie mięśnie. Przeciągnęłam się zadowolona, rozpoczynając poranną higienę.
Rozmyślałam nad wczorajszym dniem, nad spotkaniem z Tonym. Moje ciało przeszedł niemiły dreszcz. Złe rzeczy działy się z tym chłopakiem na przestrzeni tygodni. A wczorajsze spotkanie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że dalsza znajomość z nim nie miałaby sensu.
Wiele pytań cisnęło się do mojej głowy. Co by było, gdyby Harry nie pojawił się w porę? Czy Anthony byłby mnie zgwałcił? Jak w ogóle Styles znalazł się tam idealnie w czasie? Na te pytania, choć nurtujące, nie znalazłam odpowiedzi i nie zanosiło się, bym znaleźć miała w najbliższej przyszłości.
Zarzuciłam na siebie jedynie przydługą, białą koszulę, która prawdopodobnie należała do Nialla i została przez niego pozostawiona w łazience. Miałam zamiar przeszukać cały pokój w poszukiwaniu jakiejś konkretnej bielizny, ale kiedy otworzyłam drzwi pomieszczenia, moim oczom ukazał się nie kto inny, jak mój kochany blondynek.
Uśmiechnęłam się od ucha do ucha na jego widok. Podeszłam do niego z zamiarem złożenia siarczystego buziaka na jego ustach, ale ten odsunął się nieznacznie, oddzielając nasze ciała swoimi dłońmi.
Spojrzałam na niego pytająco, ale ten tylko udał się do mojego pokoju, rzuciwszy jedynie ciche:
- Porozmawiajmy.
Pełna obaw, podreptałam za nim, miotąc nerwowo w rękach mankiety koszuli.
Usiadł na łóżku i poklepał lekko miejsce obok siebie, sygnalizując, abym je zajęła. Niezwłocznie wykonałam polecenie, opadając lekko obok niego.
Splotłam palce rąk i ścisnęłam uda ku sobie.
- Chcę wiedzieć - powiedział lakonicznie - Wszystko.
Zaczęłam mówić. Z początku mój głos drżał, ale z czasem nabrał pewności. Słowa wypływały ze mnie potokami.
Niall usadowił się wygodnie, słuchając mojego długiego wywodu.
Postąpiłam zgodnie z jego życzeniem. Powiedziałam mu wszystko. Dokładnie wszystko. Zaczynając na wczorajszym wieczorze, a kończąc na Anthonym i wspólnie spędzonych latach.
Z każdym moim słowem rosło jego zdziwienie.
Kiedy wreszcie wypowiedziałam ostatni wyraz, siedział na baczność obok mnie, a jego oczy były wielkie jak pięć złotych.
- Nie miałem pojęcia... - szepnął, patrząc mi w oczy.
Zatonęłam w błękicie jego oczu. W bezwarunkowym odruchu, przysunęłam się do niego, chcąc oprzeć swe ciało o jego, ale ten znowu odsunął się o kilka centymetrów.
- Niall? - pisnęłam rozpaczliwie.
- Mówiłaś - starannie dobierał słowa, zerknąwszy na swoje dłonie - że nie pamiętasz niczego, po tym, jak siedziałaś na schodkach, chłepcząc wódkę.
- Masz na myśli... - zaczęłam, ale wtedy dotarł do mnie sens jego słów - Niall! Przecież nie zdradziłabym cię z Harrym! - zakomunikowałam z mocą.
- Nic nie pamiętasz - mruknął spokojnie.
Tego było dla mnie za wiele. Zerknęłam na niego zirytowana.
- Słuchaj! - zbuntowałam się - Nawet jeżeli moja pamięć szwankuje, wiem doskonale, że zaszło nic między mną a Stylesem, rozumiesz?! Czuję to w środku i wierzę, że to przeczucie jest prawdziwe.
Złapałam go za ramiona i obróciłam w swoim kierunku, by wreszcie na mnie spojrzał.
- Kocham cię Nialler! Jak jeszcze mam ci to udowodnić? - powiedziałam.
Wtem do głowy przyszedł mi szalony pomysł. Szalony, ale w pewnym sensie czułam, że to właśnie ten idealny moment.
Mocno przyciągnęłam Horana do siebie. Poczułam ciepło jego skóry przy swojej piersi, która odziana była jedynie cienkim materiałem. Wpiłam się z całą namiętnością w jego wargi, rozkoszując się ich słodkim smakiem. Chłopak odwzajemniał wszystkie pocałunki, by później samemu przejąć inicjatywę.
Delikatnie chwycił zębami płatek mojego ucha, po czym zaczął całować mój kark, przesuwając dłońmi wzdłuż pleców.
Zaczął rozpinać guziki koszuli. Rozchyliłam wargi, gdy jego zimne palce stykały się z moim rozgrzanym ciałem.
Pospiesznie zrzuciłam z niego bluzkę i jeansy.
Uwolniwszy moje ciało z okowów ubrań, ściągnął szybko bokserki
Przewróciliśmy się na plecy tak, że blondyn znalazł się na mnie. Przybliżywszy się, ujął w dłonie moje piersi i musnął wargami każdą z osobna. Niespiesznie całował moje ciało, a ja leżąc na plecach wplotłam palce w jego włosy. Czułam ekstazy, które przepływały moje ciało, wraz z każdym jego dotykiem.
Wszedł we mnie, moje plecy wygięły się w łuk i jęknęłam głośno.
Nasze ciała poruszały się w zgodnym rytmie.
Moje ciało przeszył dreszcz oczekiwania na coś niesamowitego.
Kiedy to wreszcie nastąpiło, wbiłam palce w jego plecy.
Oboje doszliśmy w tym samym momencie. Nadeszła fala rozkoszy, później następna a po niej jeszcze jedna. Oddychaliśmy nierówno, urywanie.
Chłopak położył się obok mnie, a ja wtuliłam się w jego nagie ciało, okrywszy nas kołdrą.
Całkiem opadłam z sił.
* * *
Odgarnąłem delikatnie włosy z jej twarzy, gdy ponownie zasnęła, by zapamiętać każdy szczegół jej twarzy.
Wdychałem świeży zapach jej skóry, trzymając ją w swoich ramionach.
To było niebo. Moja własna definicja tego słowa.
Haha, pornola zrobiłam z tego opowiadania, no. xd
Wiem, straszny kał, ale nie jestem zbyt dobra w opisywaniu scen erotycznych.
Wgl rozdział mi się nie podoba.
A co wy sądzicie?
Widzę, że jestem pierwsza ; D
OdpowiedzUsuńZASZCZYT ; p
dużo Nialla, dużo ; D I LIKE IT ; ]
Doczekałam się w końcu tej sceny,
ha xD
Jak ci się może ten rozdział nie podobać ? ;x
LOVE <3
Zrobię to co Ty mi robisz. Czyli zabawa w stylu: Popatrz Jakie Fajne Animacje I Uduś Się Ze Śmiechu.
OdpowiedzUsuńmój face, gdy zobaczyłam nowiuśki rozdział: http://media.tumblr.com/tumblr_lu3vduqjGe1qj7ovb.gif
gdy scena erotyczna zakończyła się tak szybko: http://28.media.tumblr.com/tumblr_lxbz558KkK1r1mrcso2_500.gif
gdy zobaczyłam, że to koniec rozdziału: http://data.whicdn.com/images/23020796/tumblr_lumlcsb2471qmc01wo1_500_large_large.gif
http://i54.tinypic.com/53jpyd.gif
No. To teraz zaczynamy zabawę pt. "właściwy komentarz, bro!" Ekchym. Rozdział jest... krótki. Na Boga jest przerażająco krótki. Przeczytałam go w chwilę. Ta się nie godzi. co oczywiście nie przeszkadza mi w ciągłym czytaniu go. I oczywiście nie wiem czemu, ale słowa "To było niebo. Moja własna definicja tego słowa." znów mnie się gdzieś obiły o uszy. Ale nie wnikajmy teraz gdzie, po co, na co, i dlaczego to jest różowe. Dobra to ostatnie nie miało sensu - wielkie SORRY - a powodem pewnie jest to, że mam wahania nastrojowe. Wracając do komentowanie: wybacz, ale muszę to powiedzieć, bo to chyba jeden z najsłabszych rozdziałów jaki napisałaś. Jest oczywiście, słodki i uroczy, ale nie wgniata w fotel. Szału nie ma, sorry. I chyba dostaniesz też bęcki za tak pobieżny opis sceny erotycznej. To. Jest. SKANDAL. Trzeba było pobawić się odrobinę w opisy, bo opisy dodają wszystkiemu kolorków. No i ta mini sprzeczka na linii Harry - Niall, za mało emocji! Aczkolwiek zachichotałam gdy wyobraziłam sobie Nialler'a tupiącego nóżką ze wściekłości. So cute <3
I tym o to cudownym oświadczeniem kończę. Czekam na kolejny genialny rozdział i... moze jeszcze jedna scena erotyczna, ale z opisami? *if u know what I mean*
Weny, kochana, weeeeeeeny! <3
bay!
ja żegnając się z Tobą: http://data.whicdn.com/images/29638173/tumblr_lx7aeqfgVS1r2vd2zo1_500_large.gif
ps. na leczenie chyba już za późno dla mnie, tak więc wybacz, za brak elokwencji z mojej strony.
Rozdział MEGA! ♥ Niall jest taki słodziutki ._. Pasuje do Annie :) Czekam na Ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuńZnaczy jeśli chodzi o sceny erotyczne, to ja nie jestem jakoś ich napaloną fanką, ale to mi się podoba, nie było bezsensownego gadania o tym, tylko napisałaś magię tej chwili. Podoba mi się to <3 Fajnie, a nawet zajebiste jest to, że Twoje opowiadanie nie jest przewidujące, zaskakuje. Dobrze, że nie jest tak, że teraz było by coś z Hazzą ( chociaż nie wykluczam, że może być). Zresztą, co ja będę się wypowiadać, jak Tobie nawet nie dorównuje. <3:*
OdpowiedzUsuńNie, nie dorównuje :P:P Koniec, kropka. !
UsuńNie podoba ci sie rozdziała? Oszalałaś!
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem jest bardzo dobry xD
I bardzo dobrze, że tej sceny erotycznej, nie opisałaś tak dokładnie. Wtedy dopiero był by z tego ''pornol''. A tego nie chcemy, a przynajmniej ja nie chce. Czemu? Po prostu moim zdanie te opowiadanie jest za dobre, żeby zaśmiecać je takimi rzeczami. xD
O.o Decie ale się rozpisałam nie ? HAHAHA ;DD
M.
hmm nie przepadam za ,,SCENAMI,, ale jakoś przeżyję :D nie wiem czemu ale jakoś przykro mi się zrobiło, że to nie z Harrym ..;) no trudno, mam nadzieję że w następnym będzie go więcej. a tak ogólnie odcinek fajny tylko troszkę krótki ;p czekam na nowy
OdpowiedzUsuńPiękne! Kocham 1D a ten blog jest świetny!
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się styl jakim piszesz.
Ślicznie ładnie rozbudowujesz zdania. No cóż mogę tylko powiedzieć że będę tu zaglądać bo jestem ciekawa co się stanie.
Zapraszam do siebie: http://book-z-nami.blogspot.com
No i co, że pornol mi się podoba haha ;D
OdpowiedzUsuńAww słodko, pasują do siebie, czekam z niecierpliwością na kolejny ;>
[shouldletyougo.blogspot.com]
Och wiem, ze nie każdy zawsze ma wenę. Są gorsze i lepsze dni. Wiem coś o tym, słowo daje. Lepiej mi wytłumacz, co oznaczają słowa "historia jest już bardzo blisko zakończenia" - wtf?! Jak tak możesz pisać/mówić/robić? Co ja będę czytać?! :<
OdpowiedzUsuńcoraz lepsza akcja, ale jedno mi się nie podobało...zazdrosny Nialler. ;< ale rozdział genialny ! :D powiem ci ze ja tez nie jestem dobra w opisywaniu tych scen także spokojnie xD
OdpowiedzUsuńi Harry niech wyrywa nasza Ann;))
Rozdział przecudny, zdziwiłam sie gdy już doszłam do końca ;<
OdpowiedzUsuńNiall jest przesłodki, ohh i ahh.
Czekam z niecierpliwością na nowość. Buziaki ;))
A.
Jprdl!! Jak on ją mógł wgl posądzić o to, że coś "robiła" ze Styles'em?! Powinien jej wierzyć, a nie posądzać o takie rzeczy! Boże, co się z tym chłopakiem dzieje, no? ;)
OdpowiedzUsuńRozdział boski <3 A scenka pod koniec... mrauuu <33
Czekam na kolejny ;))
Och, co za rozdział ;D
OdpowiedzUsuńJak Niall mógł pomyśleć, że Annie zdradziłaby go z loczkiem?
Cały rozdział był świetny, blondyn w końcu dostał czego chciał ^^
Czekam na kolejną część, mam nadzieję, że będzie więcej Liam'a ;D
Hm. u mnie nowy rozdział ! ;) Przepraszam za spam :)
OdpowiedzUsuńserio? tylko tyle? jaa... mało trochę! :< Ale jeśli ma powstać Larry, to spoko. Mam nadzieję, że jakoś mnie poinformujesz xD !
OdpowiedzUsuńświetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńAlleluja! To działa w dwie strony. Ja bym nie przeżyła bez Twoich cudownych animacji, które powodują u mnie efekt konwulsyjnego śmiechu xD.
OdpowiedzUsuńps. ktoś tu zmienił szablon!
ps2. pytanie mam od czapy: Ty jako mój czytelnik (prawda?) chciałabyś przeczytać One Shot w moim wykonaniu na blogu?
No i dobrze. Jak dojdę do kompa to wstawię taki tam mały One Shot :D
OdpowiedzUsuńi think u can :)
OdpowiedzUsuńZapraszam bardzo na One Shot'a w moim wykonaniu nahttp://eye-melodies.blogspot.com - mile widziane opinie w komentarzach. pozdrawiam! :D
OdpowiedzUsuńDzieje się *.*
OdpowiedzUsuńJeszcze dziś pojawi się rozdział u mnie! ;)
Zapraszam :)
u mnie 8 rozdział ;)
OdpowiedzUsuńNajlepszy rozdział !! ;DD
OdpowiedzUsuńnie rozumiem dlaczego ci się on nie podoba ? ;o mam nadzieję, że następny będzie jeszcze lepszy ;D już nie mogę się doczekać ;DD
N. ♥
Nie jestem osobiście fanką 1D,ale zaglądam tutaj z chęcią,bo opowiadanie nawet mnie wciągnęło i ciekawa jestem co będzie dalej :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie piszesz,chociaż wyłapałam kilka cytatów lub podobnych tekstów ze zmierzchu,prawda? ;)
Weny życzę i na pewno wpadnę na rozdział 11 :)
nie, nie cytuję zmierzchu nigdy, bo uważam że ta książka jest słaba. czytałam ją kiedyś i może coś mi utkwiło w głowie i nieświadomie to wykorzystałam, ale nie zniżam się do plagiatu nigdy.
UsuńNa [shouldletyougo.blogspot.com] nowy rozdział, serdecznie zapraszamy ;)
OdpowiedzUsuńWTF!? Że co!? Poczekaj chyba muszę przeczytać jeszcze raz żeby to wszystko do mnie dotarło ^^
OdpowiedzUsuń