środa, 13 czerwca 2012

11. I ty Brutusie przeciwko mnie?

        Niewiele mówiłem. Głowę miałem pochyloną, ciemne loki opadały mi na twarz, wpatrywałem się w miskę płatków z mlekiem, które przed kilkunastoma minutami przygotowane zostały przez Lou. Podkuliłem nogi, dziwiąc się, że mieszczę się w takim położeniu na tej malutkiej kanapie.
        Chłopak oparł się całym ciałem o moje ramię. Pozycja ta była nieco dla mnie niewygodna, ale towarzyszyło jej najlepsze uczucie, jakie czułem od ostatnich tygodni. Całkowity rozejm z najlepszym przyjacielem ukoił nieco zszargane nerwy.
        Louis nadawał nieprzerwanie na temat swojej siostry i jej problemów z Niallem. Zaśmiał się cynicznie, opowiadając, jak to blondyn nie ma o niczym pojęcia.
        Stłumiłem westchnienie.
"Wiem, Boo. Wiem! Rozmawiałem z nim wczoraj, pamiętasz?! Proszę cię, zamknij już jadaczkę i nie roztrząsaj tego tematu więcej!" - miałem ochotę wykrzyczeć, ale zrezygnowałem z tego. Miły Harry był dużo łatwiejszy do strawienia przez domowników, niż ta druga, wredna wersja.
       Uniosłem wzrok i ujrzałem Liama, który przyglądał nam się od dłuższego czasu. Dzierżył pod pachą laptop i uśmiechał się głupawo.
- O, co ja widzę! - zawołał z entuzjazmem - Powrót Larry'ego.
        Lou roześmiał się perliście po mojej lewej stronie, dając mi kuksańca w bok. Natychmiast odskoczyłem i zmierzwiłem mu i tak nieułożone włosy.
        Daddy w kilku krokach znalazł się przy fotelu, opadł na niego i otworzył laptop, szczerząc się sam do siebie.
       Zapadła cisza. Jedynym odgłosami, jakie do mnie dochodziły, były dźwięk szybkiego uderzania w klawisze klawiatury oraz ciche siorbanie mleka.
        Może łatwiej byłoby iść przez życie z klapkami na oczach? Wyczulić swe zmysły na pozornie błahe bodźce, a zamknął się na te bolesne? Niedorzeczność, wiem. To nierealne. A nawet jeśli byłbym w stanie to zrobić, jakie przyniosłoby konsekwencje? Ilu ludzi zraniłbym lub stracił?
        Po chwili usłyszałem coś dziwnego. Albo się przesłyszałem, albo...
        - Haha - zarechotał Liam - Lou, czy ty przypadkiem nie mówiłeś, że nasza słodka parka w postaci Nialla i Annie ma jakieś kłopoty?
        Boo spojrzał na niego zdziwiony.
- Co masz na myśli? - zapytał.
        Li uśmiechnął się łobuzersko i wskazał palcem w górę.
- Posłuchaj - szepnął i zamilkł.
        Wstrzymaliśmy oddechy. Wymieniając porozumiewawcze spojrzenia, wsłuchiwaliśmy się w jednoznaczne odgłosy dochodzące z piętra.
        Lou zaśmiał się zawadiacko, Liam prychnął pod nosem, gapiąc się w monitor. A ja...? Pierwszym, co do mnie uderzyło, była wściekłość. Wszechogarniająca, niepohamowana wściekłość, której nie mogłem opanować. I gniew. Gniew, który palił i dręczył jak nienasycony władca.
        W lokatej łepetynie ktoś wcisnął czerwony, pulsujący przycisk alarmowy. "Nie!" - wołała każda komórka mojego ciała, że niemal słowo to wydostało się na zewnątrz.
       Ściany, choć grube i mocne nie hamowały dopływającej z góry melodii złączonych dusz.
       Odchyliłem się do tyłu i zadrżałem. Zacisnąłem oczy, próbując wyciszyć otaczający mnie świat.
        Miałem ochotę wrzasnąć, przewrócić stojący przede mną stolik do kawy, kopnąć telewizor, roztrzaskać pięścią okno. Cokolwiek, byleby poczuć ból fizyczny, zagłuszający w pewnym stopniu ten psychiczny.
        Czułem emocje, z którymi musiałem się zmagać, ale to były moje emocje. Louis nie powinien dźwigać ich ciężaru. Gdybym nie kochał przyjaciela tak, jak kocham, nie wstrzymywałbym się ani przez chwilę.
        Chłopak dotknął niezauważalnie palcami wierzchu mojej dłoni. Zerknąłem w to miejsce, a później na niego.
        Utkwiłem na moment w spojrzeniu ni to zielonych, ni to niebieskich oczu. Wyrażały zrozumienie i odrobinę pocieszenia.
       Lou już wiedział. Nigdy z nim o tym nie rozmawiałem, ale do niego już wszystko dotarło. Podejrzewam, że domyślał się jeszcze długo zanim ja zdałem sobie sprawę z tego faktu.
        Już wiedział, że ją kocham.
        Uchylił wąskie wargi, chcąc coś powiedzieć ale pokręciłem nieznacznie głową, wskazując nią w kierunku Liama, który nie był przecież idiotą.
        Pokiwał głową i wrócił do konsumowania śniadania, raz po raz spoglądając na mnie.
        Kąciki moich ust powędrowały w dół, zmarszczyłem i przygryzłem dolną wargę.
- Mogliby się uciszyć, cały dom nie musi wiedzieć, co akurat wyprawiają - warknąłem bardziej sam do siebie niż do kogoś konkretnego. Naprawdę, wolałbym być błogo nieświadomy wydarzeń, które działy się praktycznie przed moim nosem.
        - Wiesz, Harreh - powiedział Liam nieco niepewnie - Ty tak robiłeś przez trzy tygodnie bez przerwy, a my słuchaliśmy tego bez słowa.
        Nie poświęciłbym tym słowom więcej uwagi, gdybym był w innym nastroju. Podświadomie wiedziałem, że ta wypowiedź otarła się o żart i nie miała na celu mnie urazić, ale jakoś nie mogłem jej zaakceptować.
- I ty Brutusie przeciwko mnie! - wychrypiałem ostrzegawczo, podnosząc się z miejsca.
        Mimo że odgłosy radosnych upojeń seksualnych ustały, miałem dość tego położenia i poczułem, że duszę się w czterech ścianach.
        Położyłem z hukiem miskę z niedojedzoną potrawą, wylewając trochę mleka na stół. Poderwałem swoje siedzenie, nie uprzedzając o tym Lou, który nie spodziewając się tego, oblał śniadaniem swój T-shirt.
       Spojrzał na mnie z wyrzutem, marszcząc brwi.
       Był zły. Po raz kolejny zniszczyłem nasz sielankowy obrazek, zostawiając kolejną rysę na i tak już cienkiej powierzchni naszej przyjaźni. Nie panowałem nad własnym temperamentem. Znowu nie poradziłem sobie sam ze sobą. Zgubiłem coś, co należało do nas obojga.
- Sorki - mruknąłem krótko, bo łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu.
       Boże, jakiż słaby byłem.
       Odwróciłem się na pięcie z zamiarem opuszczenia pomieszczenia. Nie zrobiłem pięciu kroków, kiedy wychodząc zza zakrętu, zderzyłem się z Annie.
       Odsunęła się ode mnie, uśmiechając się speszona.
       Zlustrowałem ją wzrokiem. Włosy miała nieułożone, usta czerwone, a policzki zaróżowione, jak po długim wysiłku. O tak, przeszła ciężki wysiłek. Ale się, cholera, napracowała.
        Tak bardzo pragnąłem jej dotknąć. Przyciągnąć ją do siebie, poczuć jej ciało w moich ramionach, schować twarz w jej włosach i zamknąć oczy. To pragnienie było tak silne, że niemal bolesne. Ale musiałem je w sobie zdusić.
       Mój wzrok przepłynął od czubka jej głowy, muskając jej oczy, twarz, wargi, szyję i... zaraz, co ona miała na sobie?!
       Pokręciłem głową z niedowierzaniem, zaplatając dłonie z tyłu głowy.
        - Czemu ubrałaś moją koszulę?! - warknąłem, spoglądając na nią z góry.
        Gdyby wzrok mógł zabijać, padłaby teraz trupem.
        Przed kilkoma sekundami zastanawiałem się jak to by było przytulać ją codziennie bez przeciwskazań, a teraz warczałem na nią jak pies, któremu zabrało się jedzenie. Niesamowite, co zazdrość robi z człowiekiem.
        W tym momencie przybył kolejny zainteresowany, a mianowicie Niall. Stanął za nią. Przez chwilę spoglądał na mnie w nieodgadniony sposób, a później zaczął skakać wzrokiem po zebranych, próbując ogarnąć sytuację.
        Dziewczyna popatrzyła po sobie zdziwiona, naciągając końce ubrania.
- Niemożliwe - szepnęła -  To przecież należy do Nialla.
       Blondyn złapał ją w pasie, przyciągając ją lekko do siebie, jakby chciałby ją przed czymś obronić.
       Na litość boską, przecież nie byłem aż tak niezrównoważony psychicznie, żeby skrzywdzić Annie! W każdym razie, chyba.
       - Kotku, to chyba rzeczywiście jest jego. Na mnie byłaby za duża - oświadczył.
       Siostra Lou, natychmiast puściła końce koszuli, jakby ją sparzyły i podniosła przerażony wzrok na moją twarz.
       Miałem dość. Nie zniósłbym więcej, musiałem się ulotnić i to jak najszybciej.
        Wykrzywiłem twarz w zbolałym grymasie. Reasumując: dziewczyna, którą kocham z całych sił, każdego dnia coraz więcej i więcej i której głos jest melodią rozweselającą moje serce, a uśmiech przyciąga... Harry! Spokój!
        Ekhem, dziewczyna którą kocham z całych sił, przed chwilą kochała się prawdopodobnie pierwszy raz ze swoim chłopakiem, który jest moim dobrym przyjacielem z zespołu. Na dokładkę, robiła to w mojej (lub w zasadzie bez niej, ale po fakcie to właśnie ją założyła) koszuli.
        - Zajebiście! - podsumowałem, by po chwili trzasnąć wyjściowymi drzwiami.
        Dreptałem ze spuszczoną głową w kierunku mojego samochodu, kiedy po raz drugi już tego dnia wpadłem na kogoś.
        Zastanawiając się, kto tym razem zawadzał na mojej drodze, popatrzyłem na jego twarz.
        Wszędzie rozpoznałbym te rysy twarzy, ciemne włosy i niebieskie oczy. Stał przede mną zaskoczony Anthony.
        Nie wiem dlaczego, bo sytuacja była zupełnym przeciwieństwem komizmu, roześmiałem się zimno. Cóż, domowników czekał teraz niezły ambaras. Wyobraziłem sobie, jak teraz stojący w przedpokoju Niall otwiera mu drzwi, ale szybko wyrzuciłem te myśli z głowy.
         To nie było teraz w moim interesie. Miałem własne problemy, które mogłem rozwiązać tylko w jeden sposób. A skoro Liamowi tak bardzo przeszkadzało to, co musiał słuchać przez trzy tygodnie, to bardzo proszę, nie będzie musiał już więcej tego robić.
        Zasiadłem za kierownicą i włożyłem kluczyki do stacyjki, by później przekręcić je, naciskając jednocześnie sprzęgło. Problem w tym, że zdałem sobie sprawę, że nie mam zielonego pojęcia dokąd jechać.
        Zirytowany, zgasiłem silnik i wyciągnąłem telefon z kieszeni spodni. W wyszukiwarce Google wpisałem   frazę, której szukałem i po chwili wyświetliły mi się wyniki.
        Przejrzałem adres, w który miałem zamiar się udać i zadowolony z siebie, odjechałem z podjazdu z piskiem opon.
        Skupiony na prowadzeniu auta, uspokoiłem się nieco. Co chwilę dociskałem lub zwalniałem pedał gazu, bo ruch na ulicach był spory i nie sposób było jechać jedną prędkością przez cały czas.
        Po kilku minutach bez większego problemu znalazłem interesującą mnie ulicę oraz budynek, który się na niej mieścił.
        Wyszedłem z samochodu, zamknąłem drzwi a następnie usłyszałem charakterystyczny dźwięk zamykanych zamków.
       Pozostawało mi tylko wejść do środka.

* * *

       - Harry! - wrzasnęłam, biegnąc za nim, ale chłopak stawiał tak długie kroki, że nie mogłam nijak dogonić go. 
       Nie wiem w zasadzie dlaczego to zrobiłam. Chyba po prostu chciałam wyjaśnić całą sytuację, przeprosić za założenie jego koszuli i powiedzieć, że nie miałam tego na celu, będąc przekonaną, że należy ona do Nialla. 
       A może po prostu martwiłam się o niego. Wypadł z domu strasznie zdenerwowany, co mogło naprawdę  źle się skończyć. Tymbardziej prowadzenie auta w takim stanie do dobrych pomysłów nie należało.
        Okazuje się, że cały ranek chodziłam w czymś, co należało do niego. Co najlepsze przez cały ten czas wdychałam śliczny, mocny zapach perfum, który pozostał na koszuli.
        Cholera, muszę przyznać, ale Styles naprawdę pięknie pachniał.
        Przekręciłam gałkę drzwi, które przed momentem zatrzasnął.
        Nagle, tuż przed moimi oczyma pojawiła się twarz. Podskoczyłam, przestraszona. Anthony Eisenhower stał po drugiej stronie progu, wpatrzony we mnie ze skruszoną miną. Był dostatecznie blisko, że mogłam zobaczyć kropelki potu, które ukazały się na czole. Wyglądał jak po długim biegu.
        Zignorowałam go i zerknęłam mu przez ramię. Niestety spóźniłam się, czarna terenówka Harolda właśnie odjechała z piskiem opon.
        Westchnęłam zrezygnowana i przeniosłam spojrzenie na mojego niespodziewanego gościa. Spiorunowałam go wzrokiem. Potem bez zastanowienia prychnęłam, odsłaniając zęby.
        Dźwięk, który wydobył się ze mnie zaskoczył i mnie, i jego. Cofnął się delikatnie.
        - Czego chcesz, Anthony? - spytałam zimno.
        Powietrze zawrzało za moimi plecami. Niall, słysząc, co powiedziałam, natychmiast znalazł się przy moim boku i popatrzył na bruneta wyzywająco.
       - Anthony? - zawołał także Lou z salonu i po kilku chwilach także on stał przy mojej lewej stronie.
       Chłopak speszony tak liczną obstawą, zerknął na nas nieśmiało, wziął głęboki oddech, by rzec:
- Chciałem cię przeprosić za wczoraj. Byłem pod wpływem narkotyków, nie działałem racjonalnie.
       Niespodziewany podmuch wiatru, gorący i duszący, uniósł mi włoski na karku. Stanęłam na progu, zamknęłam oczy i poczułam niemożliwy napływ wspomnień z poprzedniego wieczora.
       Uchyliłam powieki.
- Okej, nie czuj się winny, ale błagam, nie nękaj mnie więcej. Nie chcę cię widzieć - powiedziałam słabo.
- Ale... - zaprotestował brunet.
       Louis postawił krok do przodu.
- Nie słyszałeś?! - warknął.
      Tone, zrezygnowany spuścił wzrok.
- Tak, przepraszam - mruknął cicho i odszedł powoli, ręce wkładając do kieszeni.
       Zamknęłam drzwi i zerknęłam na chłopaków. Zdziwiona, że tak łatwo poszło, powróciłam do rozmyślań o Harrym.

* * *

       Wszedłem do holu i skierowałem swe kroki do recepcji. Nadzwyczaj miła i piękna kobieta przywitała mnie z szerokim uśmiechem na ustach i zapytała, jakich usług oczekuję.
       Podałem jej informacje.
       Cały czas utrzymywała ze mną kontakt wzrokowy i co jakiś czas przygryzała dolną wargę. Uświadomiłem sobie, że najzwyczajniej w świecie ze mną flirtuje.
       Miała około trzydziestki, blond włosy, długie, podkręcone rzęsy i piwne oczy. Ubrana była w krótką,  sukienkę. Założyła nogę na nogę. Była atrakcyjna i zdawała sobie z tego doskonale sprawę.
       - Będzie pan płacił kartą czy gotówką? - zapytała uprzejmie.
- Gotówką - rzuciłem - do rąk własnych pani, która mnie obsłuży.
      Blondynka uśmiechnęła się do mnie figlarnie.
- Zatem zapraszam do pokoju 18, gdzie czeka jedna z naszych pań.
        Podziękowałem grzecznie i podreptałem we wskazane miejsce.
        Do czego to doszło. Ja, Harry Styles szukałem ukojenia w domu publicznym. Co prawda, zdarzało mi się to kiedyś, ale głównie na początku kariery, kiedy upajałem się kompletną swawolką i brakiem ograniczeń finansowych. Teraz interesowały mnie głównie zwykłe dziewczyny, nie prostytutki. Dziewczyny, które za seks nie chciały żadnych pieniędzy i oddawały mi się z własnej woli.
        Ale cóż, człowiek jakoś musi się pocieszyć.
        Otworzyłem drzwi i moim oczom ukazało się okrągłe pomieszczenie o czerwonych ścianach i stojącym po boku wielkim łóżku. Ściany były bogato przyozdobione, a po lewej dostrzegłem barek i półkę, na której można było znaleźć cały tuzin najbardziej ekskluzywnych trunków na świecie.
       Po środku znajdował się podest i rura do tańczenia, pnąca się aż do samego sufitu. 
      Na posłaniu siedziała dziewczyna, o długich brunatnoczerwonych włosach sięgających jej aż do pasa. Uśmiechała się słodko i miała na sobie seksowną bieliznę.
      Wtedy napłynęła do mnie brutalna prawda. Podświadomie poprosiłem o prostytutkę, która pod względem fizycznym wyglądała zupełnie jak Annie. 
       Czy naprawdę byłem aż takim kretynem?! Co ja sobie wyobrażałem? Że będę uprawiał seks z dziewczyną, która była niemal jej bliźniaczką i to pozwoli mi zapomnieć, że kocham się całkiem z kimś innym?!
      Cholera.
      Podszedłem do niej, a ona złapała mnie za dłonie i sprawiła, że po sekundzie byłem już w pozycji leżącej.
        - Mam na imię Lilith - wyszeptała mi do ucha.
        Pozwoliłem, by wiła się nade mną jak wąż, by jej zimne palce wpełzły pod moją bluzkę, by ściągnęły ją. Pozwoliłem, aby całowała mnie i przesuwała językiem po całym moim nagim torsie. Pozwoliłem, by zrzuciła z siebie biustonosz i jej ciało zetknęło się z moim.
       Ale kiedy odpięła rozporek i zaczęła majstrować przy bokserkach, próbując wsunąć w nie dłoń, poderwałem się do góry, zrzucając ją z siebie.
      Nie mogłem. Nie potrafiłem. Nie wiedzieć czemu czułem się winny w stosunku do siostry Lou. A ona przecież nawet nie zwracała na mnie uwagi.
       Lilith rzuciła mi pytające spojrzenie, kiedy naciągałem na siebie swoje odzienie.
- Sorry, zmieniłem zdanie - powiedziałem, rzucając w jej stronę kilka banknotów o wysokim nominale.
       Pozbierała pieniądze, chyba chcąc się odezwać. Nie zwróciłem jednak na to uwagi. Powinna być szczęśliwa, bo nie musiała nic robić, a dostała swoją należność, z porządną nadwyżką.
- Reszty nie trzeba - dokończyłem, opuszczając pokój.
       Szedłem powoli szerokim korytarzem, stawiając chwiejne kroki na wzorzystym dywanie. Byłem w podłym nastroju, ale czułem, że zdałem pierwszy test do bycia lepszym człowiekiem.


Jest już jedenastka. 
Wiem, dawno nic nie było i w końcu postanowiłam spiąć poślady i coś ukulać.
Moim zdaniem jest nieco lepiej niż poprzednio, ale rozdział nadal pozostawia sobie wiele do życzenia.
Zapraszam do komentowania :)

29 komentarzy:

  1. O cholera. Dzieje się...
    Nie pomyślałam o tym ,że Liam ,Lou i Hazza usłyszą Annie i Nialla... :o

    Zastanawiam się co będzie dalej.
    Widać ,że An kocha Niall'a ale jednak jest w niej coś co ciągnie ją do Harry'ego.
    Jedyne czego się boję to to ,że może zranić Niall'a. A on ją tak strasznie kocha.
    Chyba pierwszy raz po twoim rozdziale totalnie nie mam pomysłu na to co będzie dalej.

    Jak cię czytam ,uwieczniasz mnie w przekonaniu ,że to co piszę to totalny badziew...
    Dzięki ._____________.

    OdpowiedzUsuń
  2. jej, nasz Harry <3 fajnie, gdyby w sumie się zmienił, ale musiałby zachować przy tym swój charakterek. Widać, że z miłości człowiek może zachowywać się inaczej. A Antohny niech w ogóle zniknie im z oczu, bo tu przeszkadza xD nie podoba mi się jego postać za bardzo..ale no coś się musi dziać co nie ? ;)
    Ann i Niall, jak słooodko :D chociaż jak już wcześniej kiedyś pisałam bardziej mi pasuje zestawienie Ann i Harrego. nie wiem czemu, ale tak jakos Niall potrzebuje innej dziewczyny. haha xd dobra bo zaczynam pisac glupoty..czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przecież o 1D piszemy dla przyjemności, to nie musi być idealne.
    Cieszę się, że w rozdziale pojawił się Liam ;D
    Loczek rzeczywiście dużo przeszedł. Nie powiedziałabym, że w taki sposób będzie słyszałam Nialla i Annie.
    Dobrze, że Hazza nie przespał się z tą Lilith, mam nadzieję, że powie o swoich uczuciach Annie.
    Zgadzam się z poprzedniczką, że jedyną złą konsekwencją tego wyznania będzie zranienie naszego blondyna :/
    Cóż, czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy. Pozostaje mi czekać na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, Harry zdecydowanie zdał test do bycia lepszym człowiekiem ;) Kurde, wynająć prostytutkę i przerwać, gdy ta ściągała z niego ciuchy ;pp
    Zdziwiło mnie jedno - dlaczego Tony miał czelność pokazywać się u niej w domu?
    Rozdział zdecydowanie za krótki, zaczęłam czytać i zanim się spostrzegłam byłam na końcu.
    Czekam na nn i pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. u mnie 9 rozdział ;) zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. hahaha ! Oni wszystko słyszeli ;D
    Wiem,że Harremu było przykro z tego powodu. Ale mi się chciało śmieć. Na dodatek myślałam sobie w głębi duszy ''Brawo! Dobrze Annie! Dobrze Niall! haha głupia jestem .
    Zdziwiło mnie to gdzie Harry szukał pocieszenia. O_o
    Ale jak już powiedział gdzie jest, to pomyślałam... Jedziemy na dziwki ! A tak w ogóle to dobrze, że nie zrobił tego z tą... no jak jej tam? No wiesz o kogo chodzi. Harry nie pasuje do dziwek! Nie może mieć dziwek!
    Ale może być moją dziwką. hahahahah ! o_o
    Nie wieże, że to napisałam ; D
    Ale dobra, dobra dość tego na dziś ;)
    RO\ozdział grejt! Czekamy na następny xD

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LOOOOOOOOOOOL, JAKI DŁUGI KOMENTARZ, Marta nie poznaję cię :D - sory, Harry jest moją dziwką, twoją może być Louis,

      Usuń
  8. hahaha Fajny żart! Przecież Louis jest dziwką od Eleanor! Chyba, że w tym opowiadaniu to zmienisz. hmm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, Louis nie jest dziwką, Louis jest damą do towarzystwa :D a Eleanor to Eleanor, dawno się nie widzieli :D i jeszcze będzie niezłe party rocking :D

      Usuń
    2. hahaha Dobra, dobra zobaczymy xD

      Usuń
  9. O kurczę, coraz bardziej zaczyna się coś dziać!! Jaka akcja! Czekam na kolejny!! ;)

    [shouldletyougo.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy i wciągający rozdział.
    Podoba mi się opowiadanie z punktu widzenia Harrego, aczkolwiek brakowało mi akcji z Annie i Niallem.
    Czekam na następny. Buźka ;*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  11. hhahahaha, ciekawy rozdział nonono Decia :D
    czekam z niecierpliwością na następny! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. no no no całkiem nieźle ;D
    chociaż mi również brakowało tej akcji miedzy Annie i Niallem ;p no ale mam nadzieje, że w następnym już coś będzie ;DD
    Czekam z niecierpliwością na następny ;p ; *
    N.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wpierw musiałam powstrzymać rechot w postaci "wsłuchiwania się odgłosów" bo JA zaczęłam się wsłuchiwać. To chore! I teraz powinnam pokazać ci parę ciekawych animacji, ale nie mam głowy do ich szukania. Btw. mówisz, że u mnie zmiana szablonu, taaak? A u ciebie? To chyba 4 w tym tygodniu! Ale wracając do rozdziału... Harry poszedł na kurwy, ale jednak obudził się ten "Jestem-Dobry-Styles" i nawrócił się. Słodzio! Nie mogę też powstrzymać się od radosnego westchnięcia gdy Niall (mały heros <3) pojawił się za Anne! To była takie słodzio! Tak, wiem, ze nie ma takiego słowa, ale... jest ono piękne i oddaje wszystko co chcę powiedzieć. Zresztą słowotwórstwo jest ekstra! Szlag. Znów zbaczam z tematu! :<. Ponownie wracając do rozdziału to... wiesz, ze odmienia się "Tony", nie "Tone"? i Tak samo gubisz apostrof przy "Nialla", kochana pisze się "Niall'a". I mówię to z dobrego serduszka!
    ps. dzięki za taką opinię o moim one shot'cie. Naprawdę wiele to dla mnie znaczy.
    Buźka!

    ps. look on this! http://25.media.tumblr.com/tumblr_m59pogcU0f1rw1jn5o1_500.gif N. pokazuje na mnie jako swoją przyszłą żonę! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Kolejny świetny rozdział, i kolejny rozdział który sprawia, że nie wiem co będzie dalej. :) świetnie opisałaś zachowanie Hazzy, to co myślał, no bosko. I właśnie ktoś tam wyżej powiedział, że Ann ciągnie do Harrego, ale przy tym kocha Nialla. To mi się bardzo podoba, zresztą co ja gadam bez sensu. Zajebista jesteś i tyle <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwierz mi, że czytając Twoje komentarze naprawdę duszę się ze smiechu. Wybacz, nie wiedziałam, myslałam, ze to błąd. Wybacz. Mea culpa: http://24.media.tumblr.com/tumblr_lx9eprHTK81qg9q0qo1_400.gif a po za tym odnośnie Twojego domniemanego przywłaszczenia sobie Niall'a : http://data.whicdn.com/images/22856613/tumblr_lz52euYRqt1qc7b8io1_500_large.gif
    http://data.whicdn.com/images/22831465/tumblr_lyuclk4I8y1r7zde8o1_500_large.gif
    http://media.tumblr.com/tumblr_lx1suajFbP1qgtfpa.gif
    http://data.whicdn.com/images/27796303/tumblr_m36n2nvxV91rtpxk9o1_500_large.gif

    pięknym za nadobne odpłacam się :)

    OdpowiedzUsuń
  16. I wanna kill u!
    Gdy zobaczyłam, że mam od ciebie zwrotną informacje z animacjami:
    http://data.whicdn.com/images/22027048/tumblr_lyhz8sayPc1r084cc_large.gif

    odnośnie Twoich reakcji na temat tego, że Niall nie jest mój a Twój i ogólnie, że mnie wyśmiałaś, to...
    http://25.media.tumblr.com/tumblr_lw02ohi1jw1r79f1qo1_500.gif
    http://30.media.tumblr.com/tumblr_lv7uv2t7g61qfyjygo1_500.gif
    http://26.media.tumblr.com/tumblr_lvcp5nrGf01qajdkfo2_250.gif
    http://media.tumblr.com/tumblr_lu3vt1SOgB1qj7ovb.gif

    tak, tak jest Twój:
    http://data.whicdn.com/images/22010761/tumblr_lyip6jYSPc1r1lukm_large.gif

    podsumowując:
    http://data.whicdn.com/images/22021350/tumblr_ly0ai9GvKX1qj0au2_large.gif

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. złosliwa jestem bardzo tak więęęc, co Ty na to?
      http://media.tumblr.com/tumblr_ljt3svK1Os1qfdyyo.gif

      Usuń
  17. ja wiem, ty też masz genialne poczucie humoru http://media.tumblr.com/tumblr_lzm4j7OFqP1qfdy06.gif aczkolwiek podzielić się mogę, niech ci tak będzie http://data.whicdn.com/images/27792074/tumblr_m3b09ss2jK1rv4fwho1_500_large.gif

    ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak zareagowałam na Twój nagły protest:
    http://shechive.files.wordpress.com/2010/05/1272348532_original-lol.gif?w=238


    Rozdział pojawi się po północy ;D
    (przemilczę to, ze jest napisany od 3 dni ^.^)

    OdpowiedzUsuń
  19. ewentualnie po meczu Irlandii z Hiszpanią ;) wytrzymaaaaaaaaj! I belive in your power! <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochanie masz tu moje gg :43476751 :) I tam informuj mnie o nowych rozdziałach :*

    OdpowiedzUsuń
  21. zapraszam na szósteczkę do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Po pierwsze: nie masz co robić o 7 rano?!
    Po drugie: On tylko na razie jest taki... wredny! Potem zrobi się z niego misiek. Musi być taki zły, prawda? To dodaje mu uroku ;).
    Po trzecie: mogłam skończyć w tym momencie. To taka przewrotna psychologia - robisz coś, a potem wszyscy naciskają abyś dała kolejny rozdział więc Ty dla nich to robisz, czaisz? XD Nie ma szału, nie mów tak. Jest po prostu... Zayn - Eliza - Niall. Zaskoczyłaś mnie, że nie zwróciłaś uwagi na sytuację w łazience :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Cześć, na [shouldletyougo.blogspot.com] pojawił się już kolejny 11 rozdział, serdecznie zapraszamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Hazzuś lepszym człowiekiem? Nie no, rozpiera mnie duma ;D

    OdpowiedzUsuń