poniedziałek, 25 czerwca 2012

14. Popatrz na mnie, do cholery!

       Odwzajemniła ten pocałunek. Przez małą, krótką sekundę, a właściwie jej ułamek czułem na swoich wargach to samo, co było w moim sercu. Namiętność. Pożądanie. Pasja. Żarliwość. Dotyk jej skóry palił w miejscu, w którym moje palce dotykały jej policzków. Każdy nerw mojego ciała krzyczał i błagał o więcej.
        Całując ją, chciałem myśleć o tym, że właśnie wkładam język do gardła dziewczynie przyjaciela. Chciałem myśleć o tym, że ona mnie nie kocha, że nie chce, abym czynił to, co właśnie czyniłem. Chciałem, ale nie mogłem. Potrafiłem tylko myśleć o własnych doznaniach, które wręcz wybuchały w głowie niczym bomby.
        Jej usta były miększe, niż kiedykolwiek sobie wyobrażałem. Nie miała żadnego błyszczyka i tak miały swój specyficzny, słodkawy smak. Jakby przed momentem jadła truskawki, czy coś.
       Zacisnąłem z całej siły powieki, bo bałem się jej reakcji. Nie zniósłbym, gdybym zobaczył na jej twarzy odrazę spowodowaną moją osobą.
         Odwzajemniła mojego całusa zanim położyła ciepłe dłonie na moim torsie i odepchnęła mnie z całej siły.
         A może po prostu wyobraziłem to sobie?
        W każdym razie poczułem dotyk w okolicy klatki piersiowej i źle go odebrałem. Myślałem, że dziewczyna wczuwać się w pocałunek, a tymczasem ona chciała znaleźć się jak najdalej ode mnie. Nieprzygotowany na taką ewentualność, poleciałem gwałtownie do tyłu, zderzając się plecami z drewnianą ścianą. Wydałem z siebie krótki jęk, kiedy w płucach zabrakło mi powietrza pod wpływem ciosu.
        Osunąłem się na ziemię po ściance. I spojrzałem tępo przed siebie. Mogłem się tego spodziewać. Mogłem się, kurwa, spodziewać, że mnie odepchnie. Przecież to Annie. Ona zawsze będzie wierna Niall'owi, nawet gdyby wiedziała, że czuje coś również do kogoś innego.
        Wziąłem głęboki wdech, by uspokoić narastający ból i wreszcie odważyłem się podnieść oczy i spojrzeć na nią. Mój wzrok powoli wędrował od jej bosych stóp i paznokci ozdobionych francuskim pedicure'm, przez podwinięte jeansy, kolorową bokserkę, smukłą szyję, aż wreszcie na twarzy kończąc. Odmalowywał się na niej strach, niedowierzanie i nutka wściekłości. Jej dolna warga drżała.

* * *

         Przepuścił mnie w drzwiach i wszedł do małego, ciemnego pomieszczenia zaraz za mną. Wiecznie niepragmatyczna część mojego mózgu sugerowała, że czuję się dziwnie w jego obecności. Bo naprawdę tak było. Dotąd zachowywaliśmy się swobodnie, kiedy przyszło nam zostać tylko we dwójkę. Doskonałym przykładem tego mógłby być chociażby poranek z naleśnikami, zaraz po tym, jak Styles postanowił jednak być dla mnie miły.
        To, po co zostaliśmy wysłani rzuciło nam się od razu w oczy. Duży, czerwony grill, na którym można było przyrządzić posiłek dla sporej grupy ludzi.
        Aż podskoczyłam w miejscu, kiedy drzwi trzasnęły głośno, zamykając się za nami.
        Bez słowa patrzyłam jak chłopak, nie zważając na to, że ubrudzi się zakurzonym już mocno sprzętem, schyla się i podnosi go powoli. Żyłki na jego dłoniach i karku napięły się.
- Otworzysz mi drzwi? To cholerstwo nieźle waży - wysapał, unosząc do góry jedno kolano, by lepiej złapać ruszt.
       Potrzebowałam chwilki na przetrawienie tej prośby. Po chwili  z krótkim: "Tak jasne", zabrałam się za torowanie Harry'emu drogi.
       Złapałam dłońmi zimną klamkę i spróbowałam ją nacisnąć. Co prawda ta czynność udała się, ale kolejne już nie. Naparłam barkiem na drewniane wejście, ale ono nie miało zamiaru ustąpić.
       Jasna cholera!
- Zatrzasnęliśmy się! - jęknęłam, obracając się w jego kierunku.
       Wyglądał dziwnie bezbronnie, kiedy stał tam, obejmując całą szerokością ramion pokaźnych rozmiarów ruszt i zaciskając usta z wysiłku. Wziął krótki, niecierpliwy oddech i postawił na ziemi, to co przed chwilą trzymał. Odgarnął dłonią włosy, które opadły mu na czoło i zerknął na mnie badawczo.
       Utknęliśmy. A co gorsza, nie miałam jak skontaktować się z nikim z zewnątrz.
- Masz telefon, by zadzwonić po kogoś, kto nam otworzy? Ja swój zostawiłam w domku - spytałam. Przecież należało w końcu zacząć działać, prawda? Perspektywa siedzenia jedynie z Harrym w ciasnej szopie, wśród zakurzonych gratów choć kusząca, nie była zbyt odpowiednia. Czemu kusząca? Jego wyraz twarzy zmieniał się co chwilę, jakby Styles nieustannie o czymś myślał, coś przeżywał. Nie powiem, chciałoby się czasem dowiedzieć, co się kryło pod tą burzą niesfornie ułożonych loczków.
         Niestety, Harry rozwiał moje nadzieje na prędkie wydostanie się stąd, kręcąc przecząco głową. Także nie miał telefonu. Och życie, dlaczego musisz wyglądać jak bieg przez płotki?
         Zauważyłam, że chłopak robi krok w moim kierunku, ciągle świdrując mnie wzrokiem przez rozszerzone oczy. Nie miałam ochoty wracać do swoich przemyśleń z samolotu, kiedy to doszłam do nieco przerażających wniosków, ale on mi tego nie ułatwiał.
        Zbliżył się jeszcze bardziej. Podświadomość szeptała mi na ucho, co chciał zrobić, ale do samego końca miałam nadzieję, że scenariusz będzie inny.
        Niestety nie był.
        Hazza przykurczył się, by później unieść dłońmi moją twarz w swoim kierunku tak mocno, że stanęłam na palcach. 
         Złożył na moich ustach namiętny pocałunek, niepodważalną deklarację uczuć.
         Odniosłam dziwne wrażenie, jakbym znalazła się poza ciałem. Czułam, że moje kolana są miękkie i drżące, ale nie miałam świadomości dlaczego. Słyszałam dudnienie swojego serca i widziałam zieleń, z wolna przykrywającą się powiekami.
         Nie mogłam tego kontynuować. To trzeba było uciąć dopóki był jeszcze czas. Resztkami trzeźwego umysłu przejechałam dłońmi po całym jego torsie, zatrzymując je po obu stronach mostka.
         Mruknął z rozkoszy, prawdopodobnie nieświadomie. Szkoda, że tak to odebrał.
         Zgięłam ręce w łokciach, by później rozprostować je i odepchnąć go w przeciwnym kierunku. Z przerażeniem w oczach patrzyłam, jak zdezorientowany, nie mogąc złapać równowagi, uderza plecami w przeciwną ścianę. Wyglądało na to, że użyłam zbyt dużo siły.
         Wydawszy z siebie przytłumiony odgłos, jakby coś się w nim złamało, zjechał na podłogę i uderzył w nią bezwładnie pupą. Już miałam podbiec do niego, przeprosić i spytać, czy coś się stało, kiedy powoli, niepewnie podniósł na mnie błagalny, bezgranicznie smutny wzrok. Spojrzałam na gęsią skórkę na jego rękach i na lekkie drżenie ramion w smutnej ekstazie spowodowanej pocałunkiem.
        "Co ty robisz?! Zwariowałeś?!" - miałam ochotę wrzasnąć. Ale nie zrobiłam tego, po prostu stałam tam i patrzyłam na niego z góry. Na dłuższą metę nie mogłam wytrzymać jego spojrzenia.
- To nie ma sensu - powiedziałam tylko i obróciłam się w stronę okna.

* * *

         Zapadła niemalże idealna cisza. Przerywały ją jedynie ciche odgłosy nerwowego stukania palcami o parapet. Stała do mnie tyłem i zapatrzona była w oddaloną plażę.
- Annie - powiedziałem cicho, ale nie doczekałem się reakcji z jej strony.
- Annie! - powtórzyłam głośniej, podnosząc się do pozycji pionowej. Znowu nic.
         Umyślnie mnie ignorowała. Co ona sobie myślała?! Że znowu ją pocałuję? Przecież nie byłem aż takim kretynem. Prawdopodobnie. Rozumiem, że była obrażona. Ale skoro już siedzieliśmy sami w starym składziku, mieliśmy najlepszą okazję by szczerze porozmawiać.
         - Popatrz na mnie, do cholery! - wrzasnąłem, stając za nią.
         Obróciła się na pięcie i popatrzyła na mnie wyzywająco, rozkładając ręce.
- Co?! - ryknęła także będąc zirytowaną.
         Nie mogłem tego wykrzyczeć. Kiedy się mówi takie rzeczy, to się nie krzyczy. Westchnąłem więc, chyba po raz setny w ciągu dziesięciu minut.
- Kocham cię - powiedziałem łagodnie.
         Spoglądała jeszcze na mnie chwilkę, ale po chwili spuściła głowę i splotła ręce na piersi. Nie spodziewałem się okrzyków radości, ani tego, że rzuci mi się na szyję. Nie śmiałbym. Myślałem, że chociaż trochę ją zaskoczę tym wyznaniem. Bo w końcu wyrzuciłem to z siebie. Wypowiedziałem na głos mój największy sekret. Nie miałem już nic w zanadrzu. Równie dobrze, mógłbym teraz stanąć przed nią nagi.
         - Tak, wiem - mruknęła bardziej do siebie niż do mnie.
- A ty? - spytałem, przyjmując niemal taką samą pozycję, jak ona. Boże, ileż w tym pytaniu było prostoty. Przypominało wręcz dzieciństwo, kiedy mówiło się: "Cześć, mam na imię Harry, a ty? Będziemy przyjaciółmi?"
        Jej usta ułożyły się w smutną linię, kiedy znowu na mnie zerknęła. Pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Harry, jak w ogóle możesz o to pytać? Zależy mi na tobie, ale zrozum, kocham Niall'a! Był przy mnie, kiedy najbardziej potrzebowałam kogoś bliskiego. I był, kiedy ty - zaakcentowała to słowo - byłeś tak wredny, że wypłakiwałam sobie po nocach oczy z twojego powodu.
        Wypuściłem powietrze ze świstem. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że przez całą jej wypowiedź ani razu nie odetchnąłem.
- A poza tym, jestem mu coś winna - zakończyła i znów obróciła się tyłem, odcinając się ode mnie.
- Na litość boską, dziewczyno. Dlaczego obchodzi cię tylko to, czego chcą inni? Pomyśl chociaż raz o sobie. Czego ty chcesz?
        Minimalizm jej reakcji aż paraliżował. Nie wykrzesała z siebie praktycznie niczego.
- Niall'a. I tylko jego.
        Zacisnąłem wargi.
- Na początku tak nie było - powiedziałem zimno. Okej, porywałem się na desperację, ale co z tego? Gorzej być już nie mogło.
        - Co mi sugerujesz?
       Oczywiście, wiedziałem, że jest tak samo zdenerwowana jak ja. Balansowaliśmy na skraju strasznej kłótni.
- Kiedy Niall zaprosił cię na pierwszą randkę, poszłaś, bo ja nie zwróciłem na ciebie uwagi oraz dlatego, że nie chciałaś robić blondynowi przykrości. Nie kochałaś go. Weszłaś ślepo w związek, z nadzieją, że uczucie przyjdzie z czasem. Ale co gdyby nie przyszło? Byłabyś z nim, mimo tego, że nic nie czułaś? A może zostawiłabyś? Wiesz jak on by się wtedy poczuł? - mówiłem szybko, gestykulując. Nie chciałem jej robić przykrości, po prostu stwierdzałem fakty.
        Puściła ręce swobodnie i odeszła w bok. Zatrzęsła się gwałtownie i z jej piersi wydał się dziwny jęk, który okazał się być po prostu szlochem.
- Boże, Styles! Nie rób z siebie teraz takiego rycerza, broniącego uciśnionych! Nic takiego się nie stało i nie stanie! - po jej policzkach spłynęło kilka łez. To nie był płacz spowodowany smutkiem, o nie. To był płacz wściekłości i bezradności - Zrozum, ko...- przerwała nagle.
        Z mojej tylnej kieszeni dochodził dźwięk dzwoniącego telefonu. Głośna, piskliwa melodyjka systemowa Apple rozchodziła się po całej szopie. Zamarłem.Cóż, kłamstwo ma, jak widać, krótkie nogi. Dziewczyna uchyliła lekko wargi w grymasie niedowierzania.
        Wyciągnąłem komórkę i zerknąłem na wyświetlacz. Louis. Dzięki, bracie, za zepsucie najlepszego blefu na świecie. Nie wiedziałem, co robić. Odebrać? Czy może poczekać, aż chłopak sam się rozłączy?
        Nie musiałem się długo zastanawiać. Wyręczyła mnie w tym Annie.
- Ty wredny kłamco! - warknęła, wyrywając mi z dłoni telefon. Chrząknęła jeszcze cicho, by nie dać po sobie poznać, że płakała. Później przełączyła połączenie na głośnik i odebrała.
        - Cześć Lou - rzuciła, udając entuzjazm.
- Annie? - w jego głosie rozbrzmiewało zdziwienie - Czemu odebrałaś telefon Harry'ego? Gdzie on jest?
- Och, ukradłam mu go - siliła się, by jej głos brzmiał swobodnie. Chyba nawet nabrała swojego brata.
- Gdzie jesteście tak długo? - spytał, o wiele spokojniejszy.
- No właśnie tu jest problem - odpowiedziała - Mógłbyś przyjść otworzyć nam, bo zatrzasnęliśmy się od środka w tym starym składziku.
        Louis roześmiał się perliście.
- Już lecę - podsumował i rozłączył się.
        Otrzymałem nienawistne spojrzenie spod zmrużonych oczu, kiedy oddawała mi moją własność.
- Nie wierzę! Ty pierdolony egoisto! Czemu skłamałeś?! Zadzwoniłbyś, wyszlibyśmy stąd i nie byłoby całej afery!

* * *

        Dreptałam obok mojego brata, który przyglądał mi się badawczo. Na pewno dojrzał podpuchnięte, czerwone policzki i to, że unikamy się ze Stylesem jak ognia. Lou przecież nie był głupi. 
       Loczek posuwał się pół kroku za nami, ręce trzymając w kieszeniach.
       Odchyliłam głowę w zamyśleniu. Te kilkanaście spędzonych wspólnie minut w szopie bogatych było w emocje. Ciężko było to teraz opisać, naprawdę. Miałam w głowie kompletny mętlik. Pocałunek pocałunkiem, byłabym w stanie go jeszcze strawić, gdyby nie późniejsza rozmowa i wyznanie Harry'ego. Powiedział mi w zasadzie to, czego sama się domyśliłam, ale z jego ust brzmiało to inaczej. Lekka chrypka i ten jego powolny sposób mówienia sprawiły, że doznałam w pewnym sensie szoku. Tym samym wymówił te słowa z takim uczuciem, że niemal wyznałam mu prawdę, której sama się bałam.
       Prawdę? Oczywiście, nie powiedziałabym mu, że kocham go, bo byłoby to kłamstwo i zbyt sprecyzowany opis uczuć.
       Mimo naszej ostrej wymiany zdań, nie miałam w zasadzie prawa być na niego wściekła, bo... to, co mówił, było w pewnym stopniu prawdą. To na niego liczyłam na początku. Siedziałam w samolocie szczęśliwa, że wreszcie zobaczę na żywo ucieleśnienie plakatów, do których wzdychałam. Wyobrażałam sobie, niczym otumaniona trzynastolatka, wiele wersji naszego pierwszego spotkania. Miałam nadzieję, że otworzy szerzej oczy, natychmiast do mnie podejdzie i przywita się szarmancko, po kryjomu ze mną flirtując. 
       Tym czasem on nawet nie zaszczycił mnie spojrzeniem. A później dni mijały, a ja niemal w ciągu kilku godzin zakochałam się bez pamięci w blondynie, który okazał się najlepszym przyjacielem i ramieniem, w które mogłam płakać. Pewien sentyment do lokatego chłopaczyny, chodzącego z głową w chmurach i łatwo wybuchającego gniewem jednak pozostał.
         - Siostrzyczko, co jest? - Boo Bear nachylił się lekko w moim kierunku. Rzuciłam przelotne spojrzenie w kierunku Harry'ego, który taszczył ze sobą grill.
- Pokłóciliśmy się, koniec historii - powiedziałam beznamiętnie. Nie musiał wiedzieć. Kiedyśtam pewnie mu powiem, ale jeszcze nie czas na to.

* * *

         - Ja jestem za tym, żeby pojechać na jachty. Widziałem, gdy przejeżdżaliśmy, niezłą przystań i wypożyczalnię, więc moglibyśmy zarezerwować takowy na popołudnie - rzucił pomysł Niall.
        Leżeliśmy do góry brzuchami po skończonym posiłku. Objedliśmy się do granic możliwości kiełbaskami z rożna i suchym, upieczonym chlebem.
       - Jesteś pewien? - zapytał Liam, który, jak na tatę przystało, musiał mieć jakieś wątpliwości - Jesteśmy zmęczeni po podróży i całym dniu harców na powietrzu. Może wybierzemy się tam jutro?
       Podniosłam się na łokciach.
- I co będziemy teraz robić do wieczora? Uważam, że pomysł Niall'a jest genialny - poparłam swojego chłopaka, a on wyszczerzył się do mnie słodko.
       Odwzajemniłam uśmiech, ale poczułam w sercu ukłucie winy. Jakby ktoś wziął dziabnął mnie lekko szpilką. Teraz dopiero zdałam sobie sprawę, że nie było w ogóle mowy o Harrym. To znaczy był dla mnie ważny i na pewno czułam do niego coś dziwnego, ale w porównaniu z blondynem, ginął gdzieś na szarym końcu.
       A więc zrobiliśmy tak, jak wymyślił Horan. Powstawaliśmy z miejsc i wolnym, leniwym krokiem udaliśmy się po buty i do samochodów. Przyjechaliśmy dwoma. Jednym był czarny pick-up, do którego wchodziło pięć osób oraz stary mercedes zarejestrowany jako czteroosobowy. 
      Jedyną dwójką, która nie wypiła ani kropli alkoholu był Liam - z powodów zdrowotnych oraz ja, dlatego, że w zasadzie nie miałam kiedy.
      Zasiadłam zatem za kierownicą mercedesa. Payne natomiast zdecydował się prowadzić drugie auto. Obok mnie usadowił się Niall, a za mną, nawet nie wiem kiedy, znalazł się Styles. Zarzucił na siebie bluzę z kapturem, włożył do uszów słuchawki i z zaciętym wyrazem twarzy patrzył przez okno.
       W pewnym momencie dostrzegłam Cath, zamierzającą zająć ostatnie siedzenie. Towarzyszył jej Zayn.
- Mogę jechać z wami? - spytał dziewczynę, patrząc na nią błagalnie.
       Brunetka roześmiała się głośno i pokręciła przecząco głową.
- Do samochodu wejdą maksymalnie cztery osoby. A nie chcemy przecież zapłacić mandatu - zawołała z udawanym oburzeniem.
       Mulat wywrócił teatralnie oczami.
- Przecież stać nas na niego. No ale dobrze, w takim razie widzimy się na jachtach! - dodał jeszcze, pocałował ją nieśmiało w policzek i oddalił się, obracając się kilkakrotnie.
       Miło było patrzeć, jak inni są szczęśliwi, podczas gdy ja sama przechodziłam ciężki okres. 
       Włożyłam kluczyki do stacyjki i ruszyłam pierwsza. Silnik samochodu był naprawdę głośny. Kiedy tylko nieco mocniej dodawałam gazu, on dawał znać, aby nie przesadzać, więc nie jechałam zbyt szybko. Nawet usłyszałam kilka klaksonów z pick-upa, w którym siedziała reszta naszej niezawodnej ekipy.
       Zdziwiłam się, kiedy odkryłam, że Loczek postanowił bez względu na okoliczności pojechać z nami. Przecież mógł wsiąść do drugiego pojazdu i przynajmniej dobrze się bawić. Ech, nigdy nie ogarnę rozumowania tego chłopaka.
       Późniejsze wydarzenia potoczyły się tak szybko. Czułam nawet, jakbym w ogóle nie była uczestnikiem tych wydarzeń. Z boku, jakby zza szyby obserwowałam, jak stary rzęch łapie gumę zupełnie bez powodu, a później, z winy bardzo nieudolnej kobiety, która nim kierowała, uderza w ogromny baobab stojący przy drodze, rozpłaszczając się niemal całkowicie. Dosłyszałam krzyki przerażenia, a potem była już tylko ciemność.


Hurra, wreszcie napisałam ten 14 rozdział. I powiem wam. Przykro trochę, że jeszcze tylko rozdzialik i epilog, ale z drugiej, cieszę się, że doprowadzam taki fajny projekt w postaci tego bloga do końca.
Dzisiejszą odsłonę uważam za niezłą, a co wy sądzicie? :)

22 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc to zaskoczył mnie ten bieg zdarzeń. W głębi serca myślałam ,że Annie pocałuje Harry'ego. Nie wiem dlaczego. Z jednej strony on miałby z tego jakąś satysfakcję ale z drugiej wyszła by na dziwkę. To okropne gdyby zraniła Nial'a. Widać jak cholernie ją kocha. Może i to dobrze ,że jest z nim. Harry przez wcześniejsze zachowanie sobie zasłużył.
    Czy mi się wydaje czy oni właśnie mieli wypadek?
    Boję się tego. Nie waż się ich zabijać bo wiesz, ja się odwdzięczę u siebie na blogu. Jej. Pierwszy raz dodaję AŻ TAK DŁUGI komentarz!
    Nie szkodzi. Zasłużyłaś sobie tym wszystkim!
    Powodzenia przy kolejnym rozdziale! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie zniszczyłaś mi resztke psychiki. Wpierw pocałunek... na Boga Ane czemu go odepchnęłaś?! Nie żebym popierała jakiekolwiek 'zdrady' w związkach, ale jednak. Ale Style zamruczaaaaaaaaaał! Jak kotek 'meow' i takie tam. O matko normalnie nie mogę wyjść z zachwytu. Czaisz,z e przekonałam brata wafelkami żeby wpuścił mnie na chwilę, bo MUSZĘ przeczytać rozdział i zrobił to? Korupcja czasem osiąga samoświadomość, serio zaczynam się bać. Ale i tak dostaniesz... zrobiłaś to specjalnie, wiem to! Wracajac do rozdziału to... matko Styles kłamstwo NIGDY nie popłaca. Tak samo jak bycie zimnym sukinsynem, bo wychodzi to zdecydowanie na złe. Ale co Ty ttam możesz wiedzieć... Czytałamz tak zapartym tchem,z ę gdy zauważyłam koniec, I TO W TAKIM MOMENCIE, to jedyne co miałam ochotę wrzasnąć to:

    https://twimg0-a.akamaihd.net/profile_images/2327720208/51b4k5wygezh8hxtid3l.gif

    Jesteś zUa. I to mówię ci ja. Jeszcze ta chora świadomość, ze jedynie jeden rozdział oraz epilog i koniec GENIALNEJ historii. Ale take a easy S. jest jeszcze drugi blog *evil laught*. Co ja tego... a ! wiem, że chaos panuje, ale spoko, następnym razem już się ogarnę! I promise! Ale... wypadek?! SERIO?! Będ wszyscy żyli, prawda? Nie... zabijesz mi Nialler'a, co nie?! BO WTEDY CIE ZJEM!

    A teraz spadam, brat zjadł wafelki (szybki jest) komentarz znów nie jest zbyt długi, ale JESTEM PIERWSZA!
    epic win, fuck yeah ♥

    kocham twoją twórczość i Ciebie też. mhawahah :D Pozdrawiam, całuję i umieram z niecierpliwości na następny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KU*WA jestem Druga -.-
      och god, why?! ;(

      Usuń
    2. biedactwo *głaszcze po głowie*, jeszcze zdążysz być pierwsza :D

      Usuń
    3. właśnie się zorientowałam jakie ja błędy porobiłam w pierwszym komentarzu... matko *ściana*. Taa... przy Epilogu :D

      Usuń
  3. Że co ?! Wypadek ? hym oby nikt nie umarł i żeby wyszli z tego cało, gdyż wiem ze sie zbliża koniec tej historii,a śmierć któegos z bohaterów nie byłaby taka fajna.
    Harry się zakochał, a Ann tego nie odwzajemnia za bardzo , bo kocha Nialla ? Hahahah niech jej sie tak wydaje. my wiemy swoje! ^^ I szkoda mi Styles'a.
    Tylko dziwie się czemu faktycznie wsiadł do ich auta. ja bym unikała w tej sytuacji jak szalona ;)
    hard-to-know

    OdpowiedzUsuń
  4. -To jest zajebiste, wspaniałe,genialne -krzyczała rozpromieniona Zuzanna. Nie mogła powstrzymać swojej radości.Była najszczęśliwszą osobą na świecie, ponieważ kochana Bernadeta dodała rozdział, na który tak długo czekała.
    A więc ten rozdział tak mi się podoba, warto było czekać! Czytałam, czytałam i do końca nie wiedziałam jak to jest między Ann a Hazzą. Teraz Już wiem, i to jest na prawdę fajne, że ona jednak kocha Nialla ! A ja kocham Ciebie <3
    Wiesz, że mi jest smutno, że już kończysz, ale jest jeszcze kolejny blog <3 Którego będę stałą czytelniczką, to masz już gwarantowane.
    Boże zapomniałam, o tym wypadku, super pomysł, ty o tym wiesz. Taka tajemniczość, że znowu będę czekała z niecierpliwością na kolejny rozdział, ah. Jutro znowu będę Cię męczyła, albo w środę, jutro dam Ci odpocząć !
    +Kocham rozmowy z Tobą na gg (przepraszam musiałam to powiedzieć <3)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hazza ! Co za idiot ; D Dziwię się, że umie rozpoznać w jakim 'stylu' są pomalowane paznokcie - hahaha xDD ale okej ; p mi to pasuje xd
    Harry kłamczuszek się nam tutaj pojawia, nie ładnie, nie ładnie ; D Fajnie dużo siyły ma ta Anne ; D haha xd szkoda mi Harrego ; p biedactwo nie umiało złapać oddechu a ta się tylko na niego patrzyła ... pfff xdd
    Lou zawsze wszytstko musi zauważyć ; D
    Tak, tak, tak, tak ; DDD
    Jestem niezmiernie zadowolona ze sceny Cath i Malika xd
    mrrrr ... xd haha
    Kurde aż mi się smutno zrobiło, że to na serio nie jest xd
    tak wiem KRETYNKA ze mnie jakby to M<3 powiedział. No ale cóż.
    A .. a . ale halo halo ; D
    Czyżby Cath jechała w aucie za NIALLEM <333 i czyżby siedziała obok Haaarreegooo ! <3
    Oł je BEJBE <33
    Kończąc ten mój w miarę długi komentarz, który nigdy w życiu nie przebije poprzedniego komentarza M<3, uważam gdyż iż ponieważ [; D] bardzo podoba mi się ten rozdział.
    Drugi mój ulubiony bo nic nie przebije poprzedniego ;D

    A więc no więc...

    BIG LOVE <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże ten rozdział jest genialny , piękny , brak mi słów aby go określić. Dziś przeczytałam całe to opowiadanie i nadal nie mam dość. Siedzę w salonie i krzyczę , chcę wiecej.!
    Mama się na mnie patrzy jak na idiotkę , ale ja sobie nic z tego nie robię. Bo nie mogę się opanować. Masz dziewczyno wielki talent i rozwijaj go. Napisz jeszcze jedno opowiadanie. Bo piszesz tak genialnie że jedno to za mało.
    Ogl mam nadzieje że nic im się nie stanie. I że przeżyją. Dlaczego ty zakończyłaś w takim momencie ja się pytam. Łzy mi ciekną.xd Ok nie będe sie aż tak rozpisywać. Ale 3 słowami określe to tak : Jesteś Zajebista Dziewczyno.xx :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurde no to jest tak nie do opisania genialne, że aż się krzyczeć chce haha. Naprawdę coraz to lepsze wychodzą Ci te rozdziały ;>

    http://shouldletyougo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem pod dużym wrażeniem ! Zaskoczyłaś mnie !
    You are amazing! Wszystko jest idealne !! zajebiście opisujesz dialogi przemyślenia które są długie (które ubóstwiam ) Proszę Cię nie kończ tej historii ! ale domyślam się że pewnie już zadecydowałaś , jeszcze jeden rozdział i epilog ! Ale pokładam nadzieje że zakończysz to zajebiście !!! Rozdział świetny ... jak zawsze !!! życzę weny :) xoxoxxo

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że jeszcze tylko rozdział i epilog do końca, ale jeszcze pozostał nam Larry.
    Rozdział cudowny! Masz tyle pomysłów.... te sceny w szopie..., siedziałam i obgryzałam paznokcie z nerwów, a uwierz, że nieczęsto to robię!
    Myślę, że w czasie tego wypadku coś się stanie, ktoś zginie. Niall, albo Harry, bo wątpię, żeby Annie.
    Czytałam Twojego poprzedniego bloga, oczywiście świetnego i powiem, że epilog mnie zaskoczył. Mam nadzieję, że teraz nie będzie znowu, że chłopak, którego kocha zginie, a będzie z tym drugim.
    Cóż, czekam na więcej! Zgadzam się z poprzedniczkami- To talent!
    Weny ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże! Nie.wie.rze! Spodziewam się czegoś inne! rozjebałaś mój system! Tak, tak Harry pocałował Anie. Czy on a go odepchnęła? Tak odepchnęła ; o Jak to? Decia znam cię dobrze i myślałam, że ona odda się temu pocałunkowi.Zakocha się w nim. Niall dowie sie o tym dopiero po jakimś czasie. Będzie załamany, tak bardzo, że popełni samobójstwo. Annie i Harry będą mieć wyrzuty sumienia, ale i tak będą razem. A tu co? Dupa, Wielka blada dupa! No tego się nie spodziewała. Czytałam ten fragment 3 razy! Ale powiem ci, ze bardziej podoba mi się twoja wersja. Byłoby mi szkoda Nialla ;** Ale Anni trochę sie chyba podobało ten pocałunek. A Loczek... powiedział kocham cię ! Yes, yes, yes! Mimo że jestem po stronie Nialla. To i tak ciesze się ze Harry to powiedział. Na pewno miał taki słodki wyraz twarzy. Troszkę smutny, ale pełny miłość <3 tak właśnie sobie to wyobraziłam xD A i wiesz co jeszcze myślałam. Ze Niall tam wejdzie i zobaczy tan pocałunek . Harry znowu sobie uświadomił, że gdyby nie był takim sukinsynem na początku to Anni byłaby jego! Kurwa kretyn z niego. Wszystko zjebał! Dobra nie mogę się tak wkurwiać ; pp NO i kurde ostatnia scena!? Nie, nie, nie. Nie zgadzam się! Jak kogoś zabijesz to dostaniesz! Zrozumiano? No dobra Cath może zginąć xDDD Ale za resztą będę płakać ;( Nie rób mi tego.... No jeszcze tylko jedno. Założę się, że jak Kasia przeczytała akcję z Zeynem, to dostała orgazmu

    A no i długi ten rozdział, nawet bardzo długi, ale i tak szybko go przeczytał ;D Szkoda, ze jeszcze 1 rozdział i epilog... Może zrealizujesz nasze plany co do 2 części Jak se teraz przypomnę co my tam wymyślały, to mi się płakać chce ! HAHAHAHAH ;DD Czekam na następny<3

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do końca zastanawiam się z tą 2 częścią, ale nie wiem, czy byłabym w stanie jakoś kontynuować tę historię. chyba nie bardzo więc nie rób sobie nadziei :D hahahhahahaha, pado se ze cath moze zginąć. hahahahahahaahahhaha, umarłam. xd genialny komentarz Martuszko :D

      Usuń
  11. hahaha xd nieźle mnie tu obgadujesz ; D
    dla twojej wiadomości kochanieńka nie miałam orgazmu jak przeczytałam tę scenę ; p i na pewno nie byłam taka happy jak ty gdy czytałaś o 'tobie i Lou' ; D więc zastanówmy się kto tutaj miał orgazm Martusiu ; D

    W sumie za tobą też bym nie płakała i by mi cię szkoda nie było jakby Decia cię zabiła w tym opowiadaniu. Co to tam tak Martha ... pfff ; D

    LOV JA <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahhahaha, otwarte hejty w moim opowiadaniu. Zaczynam się bać! :D

      Usuń
  12. O bożee.. Brak mi słów żeby opisać ten rozdział <3 Po prostu cudowny <3 Jestem tu dopiero od niedawna i przyznam sie że czytam od tego rozdziału , ale czuje sie tak jakbym czytała wszystko od początku , ponieważ każdą scenę opisujesz strasznie dokładnie za co masz u mnie duży plus . U mnie na blogu w zakładce POLECAM umieściłam link do twojego bloga ponieważ jest boski <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyli jednak woli Niall'a? Miałam nadzieje, że odwzajemni pocałunek i uświadomi sobie, że jest zakochana w Harrym do nieprzytomności i Niall już dla niej nic nie znaczy ;)
    Szkoda mi Styles'a. Wydawało mu się, że odwzajemniła pocałunek, a ta tylko go odepchnęła. Wiem, że musiała być fair w stosunku do blondyna, no ale to takie smutne, no!
    Nie wiem co jeszcze napisać ;p To, że jesteś zajebista boska i wgl już przecież wiesz ;)
    Mam nadzieję, że w następnym wszystko się wyjaśni. Chodzi mi o to, że ona uświadomi sobie, że kocha Harry'ego, a nie Niall'a ;p
    Buziaczki ;**

    OdpowiedzUsuń
  14. Na shouldletyougo.blogspot.com - kolejny rozdział. Zapraszamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Brak mi słów.. ;p naprawdę nie wiem co napisać tak wiec napisze ze to najlepszy rozdział i bardzo i to bardzo mi się podoba ; ***

    N. ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Mega mi się podoba twoje opowiadanie, zaczęłam je dzisiaj czytać i dzisiaj skończyłam mega się wciągnęłam! Po prost mega! czekam na nn, informuj mnie na TT jakbyś mogła: @ilovecreation :D

    OdpowiedzUsuń