Nic nie mówię. Po prostu załączcie sobie TO, jeśli chcecie.
like who will bring me flowers, when it's over...
and who will give me comfort when it's cold.
Zamknęła za sobą starannie drzwi. Przystanęła w miejscu, ciągle trzymając klamkę w dłoni. Patrzyła na swoje buty. Po chwili westchnęła ciężko i odwróciła się do mnie przodem. Włosy, które przestała farbować na brunatnoczerwono, spięła w ciasny kucyk, a nieco już przydługa grzywka opadała jej na oczy. Kluczyki schowała do kieszeni sukienki i zbliżyła w moim kierunku.
Wyciągnąłem rękę w jej kierunku, a ona ujęła ją. Spojrzałem jeszcze przelotnie w jej oczy i po moich policzkach natychmiast popłynęły łzy. Było w nich tyle smutku i ta wszechogarniająca żałość.
- Nie płacz - szepnęła, ścierając palcem słoną ciesz z mojej twarzy - On by tego nie chciał.
Pokiwałem lekko głową i ciągle ściskając jej dłoń, podążyłem za nią. Czułem kruche liście podszycia i płytkie strumyki poruszające się ospale między korzeniami drzew, lato uśpione w gołych szkieletach modrzewi.
Tęskniłem za nim.
he took a plane to somewhere out in space
to start a life and maybe change the world
Krok za krokiem, powoli dotarliśmy tam, gdzie wszyscy już byli. Rozsunęli się na boki, pozwalając nam stanąć na przedzie. Zerknęliśmy na siebie, a później ona schyliła się i położyła na jego grobie różę, z zaplecioną na nią czarną wstążką.
Staliśmy na wzniesieniu, a przed nami rozrastała się ogromna łąka. Kiedyś rosła tam tylko dzika trawa, ale po wysypaniu jego prochów, łączka pokryła się barwnym kwieciem.
To tu dorastał. Tu uczył się chodzić, tu jeździł na rowerze, tu, na tym wzniesieniu przeżywał pierwsze miłosne zawroty głowy i rozczarowania. Dlatego właśnie tutaj go pozostawiliśmy. By mógł być w miejscu, które kochał.
Wzięła głęboki oddech i powiedziała cicho:
- Cześć słonko - głos jej zadrżał. Była na granicy płaczu, ale szybko pozbierała się i kontuowała - Ciężko było zacząć, gdy wszystko się skończyło. Ciężko było zacząć oddychać na nowo, ciężko było zacząć jeść na nowo, ciężko było zacząć żyć na nowo. Ciężko było mi dziś coś powiedzieć. To już dwa lata. Tak bardzo za tobą tęsknię - obróciła się, posłała ciepłe spojrzenie swojemu bliźniakowi, który chlipał cicho, by później powrócić do poprzedniej pozycji i mówić dalej.
- Louis mówi, że jesteś teraz bezpieczny w pięknym miejscu nazywanym niebem. U Boga, w którego wierzyłeś... - ucięła, nie była w stanie mówić dalej. Zaszlochała, wylewając łzy, które hamowała tak długo. Obróciła się i ukryła twarz w ciepłych i silnych ramionach Lou. Otoczyły ją, tworząc szczelną barierę, wewnątrz której wylać mogła wszystkie żale.
- Nie masz pojęcia, ile się u nas pozmieniało w ostatnim czasie - kontynuowałem jej przemówienie - Uciekliśmy. Najzwyczajniej w świecie uciekliśmy przed ludźmi, na których zbudowaliśmy naszą karierę. Mieszkamy teraz w Stanach Zjednoczonych, w stanie Kansas, na małej farmie. Annie codziennie chodzi doić krowy, a czasem nawet pasie owce na łące. Pomyślałbyś? Annie, nasze miastowe dziewczę, mieszka na wsi. Potrafi nawet prowadzić traktor i kombajn! I wiesz - uśmiechnąłem się pod nosem - założyła sobie pole kukurydziane. Martha i Cathie zostały z nami na zawsze. Wspólne przeżycia zbliżyły nas do siebie. Zostałem ojcem chrzestnym małej Nathalie Payne, która przyszła na świat rok temu. Cały Liam. Kiedy się uśmiechnie, wygląda jak on, kiedy zapłacze, wygląda jak on. Nawet gdy śpi, przypomina jego. Mała córeczka państwa Paynów. Tak, dobrze słyszysz. Liam i Danielle wzięli ślub. Ale przecież to i tak by się stało. Oni są sobie przeznaczeni - poczułem dłoń Liama na swoim ramieniu - Od kiedy się urodziła, dom jest jakiś pełniejszy. Nikt nie płacze po kątach, zaczęliśmy się uśmiechać. Wczoraj znalazłem nasze wspólne zdjęcie, kiedy porządkowałem swoje rzeczy. Nathalie, leżąc na moim łóżku, zerknęła na ciebie, przejechała paluszkiem po twojej twarzy i spojrzała na mnie pytająco. "To Niall, twój anioł stróż" - odpowiedziałem jej wtedy. Nie uwierzysz, co wtedy zrobiła. Wzięła fotografię w swoje małe łapki, przyłożyła ją do ust i pocałowała delikatnie! Roczne dziecko! Niall, bracie, ty naprawdę jesteś jej aniołem stróżem! Ale mimo wszystko nie mogę do siebie dopuścić myśli, że nam to zrobiłeś. Nie chcę utrzymywać w pamięci, ale mimo to rozpamiętuję chwilę, kiedy dwie minuty, po złożeniu przeze mnie obietnicy, zmarłeś, zostawiając mnie samego. Mogłem tam tylko leżeć, słuchać jak twoje serce powoli daje za wygraną i przyciskać po tysiąckroć przycisk wezwania pomocy. Dlaczego nam to zrobiłeś? Dobrze wiesz, że to powinienem być ja. To ty miałeś tu teraz stać i wspominać mnie, wiecznego egoistę z wybuchowym charakterem. To ty powinieneś opiekować się Annie, a nie kazać składać mi durne obietnice! Ale wiesz, dotrzymałem jej. Zrobiłem wszystko, żeby jej dotrzymać.
don't ever say goodbye
- Niall, nie odchodź - prosiłem wtedy bezskutecznie.
Moje barki pulsowały i trzęsły się, gdy słuchałem tej milczącej agonii odejścia, aż do tego strasznego krzyku, który wydarł się z mojej piersi, w chwili, w której utraciłeś siebie.
don't ever say goodbye
- Staram się nie płakać - jej głos rozbrzmiał w moich uszach - Harry mówi, że to dobrze, że nie lubisz, kiedy płaczę. Próbuję Niall, ale to tak strasznie boli. Śpię teraz przy załączonym świetle. Na wypadek gdybyś wrócił do domu i pocałował mnie na dobranoc.
Nie jestem w stanie wykrzesać z siebie zbyt dużo. Naprawdę, chciałam napisać jakieś w miarę dobre podziękowanie, ale trochę mi nie wychodzi.
To trochę dołuje, że to już koniec. Ale trochę uszczęśliwia. Doprowadziłam do końca opowiadanie. A Wy byliście ze mną. Dlatego to teraz piszę.
Chciałabym podziękować Kasi, Natalii, Karolinie i Marcie oraz chciałam przeprosić tę ostatnią, że ją zawiodłam. Wiem, że prawdopodobnie nawet tego nie czytasz, ale przepraszam, że nie skończyło się tak, jakbyś chciała.
Dziękuję również Oli (aka. aleksandra 00060) Souris, Rice, Kyllie, Zuzix, Frenzy, DestinyHope65, Sam i całej reszcie tych wspaniałych osóbek, które ze mną były od początku, aż do końca :D Przepraszam, jeśli kogoś pominęłam, bo naprawdę ogromna Was obfitość :)
Przepraszam, że go zabiłam. Ale nie zwykłam pisać opowiadań zakończonych happy endem.
Teraz potrzebuję przerwy. Nie będę na razie blogować, więc i na opowiadaniu o Larrym nic się nie pojawi. Oczywiście będę wpadała na Wasze blogi, czytała i komentowała Waszą wspaniałą twórczość :D Także, możecie informować mnie tu, na Twitterze, na GG, czy gdzie tam chcecie. :D
Dobra, już jestem cicho.
Dziękuję.
Jak Wam się podobało?
Najzwyklej na świecie wisisz mi chusteczki. To nie logiczne bym płakała, czytając, rozumiesz? Nie w moim stylu, do cholery jasnej! Ale ja już od samego początku wiedziałam. W sensie, jak przeczytałam końcówkę 15 rozdziału... Wiedziałam, że to Niall. Płuca... matko to straszne. Podziwiam pomysł z "uciekaniem". Aczkolwiek to odrobinę tchórzostwo i... Boże Epilog naprawdę dobry. Nie jest wystarczająco smutny? Kpisz sobie teraz ze mnie? Jest Smutny na tyli ile jest, a naprawdę jest dołujący. Nie wiedziałam, kto jest narratorem całego rozdziału, ale wiem już. Hazz. Zmienił się, na lepsze. Szkoda tylko, że otworzyły mu się totalnie oczy dopiero jak zmarł przyjaciel. I ten motyw z fotografią naprawdę fenomenalny... No i podkład muzyczny... Cholera no. Ach no i najważniejsze! Podziękowania dla Ciebie, ze mimo wszystko nie porzuciłaś opowiadania, kontynuowałaś je, pisałaś, a teraz odetchnij. Na Larry'ego masz czasu, a czasu... God Bless you.
OdpowiedzUsuńpo raz ostatni, na tym blogu, pozdrawiam: S.
łezki mi pociekły po policzkach, na słowa "po raz ostatni na tym blogu, pozdrawiam"
Usuńo żesz, przywiązałam się.
Doznałam tak wielkiego szoku... Nie potrafię opisać tego co teraz czuję, a to zdarza się naprawdę rzadko... Rozpłakałam się przy czytaniu wypowiedzi Harry'ego. Gdzieś w głębi serca wiedziałam, że to Niall umrze, ale przeczuwać, a widzieć przed sobą tekst, w którym jest to wszystko dokładnie opisane, to dwie różne rzeczy. Zakończyłaś ten epilog w bardzo niespodziewanym momencie. Myślałam, że tekst po czerwonym druku też należy do rozdziału i zanim zorientowałam się, że to jest takie zwykłe kilka słów minęła spora chwila.
OdpowiedzUsuńDziękować to raczej my tobie powinniśmy, za emocje, za te chwile napięcia, za wszystko. Ale i tak jest mi bardzo miło, że wymieniłaś mnie pod tym rozdziałem ;)
Nie wiem co jeszcze napisać. Szokuje mnie, że robisz sobie przerwę. Czytam już dzisiaj drugą notkę, która jest zakończeniem bloga i już druga dziewczyna postanawia odpocząć od pisania. Nie wiem jak ja wytrzymam bez twoich notek. Mam nadzieję, że szybko wrócisz z nową porcją Larry'ego i nie skarzesz nas na wieczne czekanie ;)
Pozdrawiam ;**
dziękuję bardzo za wspaniały komentarz! I nie martw się, wrócę ze zdwojoną siłą z całkiem nowym opowiadaniem... kiedyśtam.
UsuńWiesz, że w połowie musiałam wyłączyć tą muzykę, bo łzy mi zaczęły lecieć.
OdpowiedzUsuńTak jak spodziewałam się to Niall'a uśmierciłaś.
Rzadko płaczę, czytając jakieś opowiadanie, bo nie każdy potrafi mnie wzruszyć, a teraz się rozryczałam. Całe to opowiadanie jest przepiękne.
To jak Harry powiedział mu:
Dlaczego nam to zrobiłeś? Dobrze wiesz, że to powinienem być ja. To ty miałeś tu teraz stać i wspominać mnie, wiecznego egoistę z wybuchowym charakterem. To ty powinieneś opiekować się Annie, a nie kazać składać mi durne obietnice! Ale wiesz, dotrzymałem jej. Zrobiłem wszystko, żeby jej dotrzymać.
to był dla mnie punkt kulminacyjny. Musiałam odwrócić wzrok, bo litery zaczęły mi się rozmazywać.
- Śpię teraz przy załączonym świetle. Na wypadek gdybyś wrócił do domu i pocałował mnie na dobranoc.
Cudowny koniec.
Uwielbiam twoje opowiadania. Wkładasz w to całe serce i dzięki temu jest to takie wyjątkowe.
Ostatni raz na tym blogu- dziękuję za to, że to napisałaś.
Zostaje nam czytanie Larry'ego.
^^
tak jak w zakończeniu napisałam, biorę urlop i nie wiem, czy będe kontunuowała larry'ego.
UsuńDzizas mam w oczach szklanki, naprawdę Cookie, a to wszystko przez tą piosenkę. dodała uroku jak nie wiem co ;) ciarki nawet przeszły mnie w pewnym momencie, bo przez przynjamnije połowe prologu nie wiadomo było kto umarł...a tu co? Niall nasz słodki Niall. STAWIAM WIELKIE R.I.P hahah ^^ lol
OdpowiedzUsuńurzekłaś mnie tym epilogiem, jest wrecz idealny. jezu już nie wiem co pisać. szkoda z jednej strony ze historia sie zakonczyła, no ale musiała, a god ! why ? śmierc. dobra juz sie ogarniam xD
i nie masz za co dziękować, było mi bardzo miło że mogłam czytać twojego bloga ;) i jezu. juz koncze, ^^ bo pisze idiotyzmy.
Kyllie
dziękuję! xoxoxo
Usuńmatko! wez poryczałam sie jak oszalała. epilog jest epicki naprawdę i załuje ze to koniec już tego niesamowitego opowiadania, bo bardzo sie zzyłam :(
OdpowiedzUsuńno ale coż wszystko ma swój początek i koniec.
u mnie pojawił się 37 rozdział. zapraszam do komentowania :)galaxy-strawberry.blogspot.com
Kurde, po przeczytaniu tego epilogu mam na całym ciele ciarki i nie żartuję. Do tego jeszcze ta piosenka, kurczę chyba się zaraz popłaczę. Jest mi cholernie smutno jak to wszystko czytam, dlaczego właśnie śmierć? Noo. To takie strasznie smutne mimo, iż wiem, że to tylko opowiadanie. Szkoda oczywiście, że to już koniec tej niesamowitej historii, no ale kiedyś musi się coś skończyć, żeby zaczęło się coś nowego. Prawda? Zdanie o Aniele Stróżu, naprawdę doprowadziło mnie to gęsiej skórki, ale to takie urocze, że tak powiem. Dziękuję Ci za takie wspaniałe opowiadanie, masz naprawdę wielki talent. Odpocznij sobie, a potem wróć do pisania, z jeszcze większą weną ;)
OdpowiedzUsuńshouldletyougo.blogspot.com
no-cases.blogspot.com
O matko... ahh chyba nigdy wcześniej tak nie płakałam i ta muzyka, tego moja wrażliwa natura nie zdołała już wytrzymać. A wiesz co jest zabawne ? Kiedy skończyłam czytać zaczęła się burza ;p Teraz z całą pewnością mogę stwierdzić że to było najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałam i mam nadzieję że nie zmarnujesz talentu i uraczysz nas jakąś nową historią :) A wiesz co , więcej, życzę ci( a może nawet bardziej sobie) z twoim talentem żebym kiedyś mogła przeczytać książkę twojego autorstwa :* nie lubię naprawdę nienawidzę gdy coś kończy się tak smutno a szczególnie śmiercią ale cóż... myślę że nigdy nie zapomnę tej historii. Pozdrawiam cię , całuję i trzymam kciuki z nadzieją że wrócisz do nas wszystkich ;***
OdpowiedzUsuńNie wiem co mam ci powiedzieć.... Gratuluję tego co osiągnęłaś. A osiągnęłaś wiele. Całe opowiadanie jest świetne... To wszystko jest świetne. Historia ,którą stworzyłaś jest piękna. Na pewno będę o niej pamiętała.
OdpowiedzUsuńNie masz za co dziękować. To ja dziękuję. Za to co przeżyłam. Mam nadzieję ,że powrócisz do pisania jak najszybciej. :)))
Przepraszam ,że komentarz jest tak krótki ale nie wiem co mam napisać. Za dużo uczuć na raz .__.
Dopiero zaczęłam czytać a Ty już konczysz? "c masz talent! nie zmarnuj go. popłakałam się, tak myślałam że to Niall umarł :c
OdpowiedzUsuńSzokujące zakończenie, aż się popłakałam i szczerze to nie spodziewałam się takiego zakończenia, ale to nie zmienia faktu, że masz talent dziewczyno do pisania. :* Ogółem całe opowiadanie jest zajebiste i pewnie długo o nim nie zapomne ;) My Tobie też dziękujemy :* Jak będziesz pisać następne opowiadania a w szczególności gdy będziesz pisać dalej opowiadanie o Larrym to informuj mnie! ;) pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńK.
Dziewczyno ! Teraz oto w tym momencie rycze jak pojebana - przepraszam za słownictwo. Boże ! Jak mogłaś mi to zrobić i go zabić ! co ????? pytam się !
OdpowiedzUsuńPomimo twoich obietnic że NIKOGO z nich nie zabijesz złamałaś ją ... ; (((
Mogłaś zabić Cath a nie Nialla ..
za Cath nikt by nie płakał. A za Niallem ! PY TYSZZ !
Psyche mi tym epilogiem zjarałaś! Wiesz o tym ????
Ale oczywiście niezmiernie cieszy mnie to że Cath i Martha zostały FOREVER z nimi <3 za to plusik ; p
Ale i tak Cię Kocham za te opowiadanie ; *
Jest mega ; D pomijając tą śmierć ale ok.
Nie masz za co dziękować ; p Tak jak K<3 napisała wyżej to my ci dziękujemy ; **
Te opowiadanie jest ogólnie dla mnie i myślę że też dla M<3 sentymentalne. Te całe rozmowy na temat tego co napiszesz w każdym rozdziale, te wszystkie przekrzykiwani pod 13 że ma być do tego opowiadania dodana Cath i Martha <3 to było cudowne ;D
KOCHAM CIĘ normalnie <3
BIG BIG LOVE <33
dzięki Kasiu :D :*
Usuńo Boże jeszcze nigdy w życiu się tak nie poryczałam piękne zakończenie :) pomimo tego, że zabiłaś Nialla bardzo mi się podobało :D mam nadzieje, że będziesz pisać więcej tak wspaniałych opowiadań :D Naprawdę Dziękuję !! :D
OdpowiedzUsuńPS: piosenka zajebista !!
N♥♥♥
jejku :( jak mogłaś zakończyć pisanie , kiedy dopiero od niedawna czytam twojego bloga ;* No trudno , mam nadzieję , że założysz coś nowego , na pewno z chęcią poczytam , a tego bloga będą pamiętać i zawsze miło wspominać ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
M.
OdpowiedzUsuńPodpisałam się na początku. Czemu? Nie wiem, tak jakoś.
Szczerze to epilog przeczytałam już dawno. Komentarz dopiero teraz. Musze sobie teraz przypomnieć, co tu nabazgrałaś.
Myślę że jet to twój najlepszy rozdział. Idealnie wszystko jest opisane. Poważnie. Jak to czytam to wydaje mi się że jest to pamiętnik, kogoś kto naprawdę takie coś przeżył. Wszystko mi się podoba, ale najbardziej wypowiedz Harrego, kierowana do Nialla. Najchętniej to skopiowałabym ją całą i tu wkleiła. Świetnie jest to napisane! Kurde! Nie moge normalnie. Wiesz że nigdy jeszcze nie płakałam na takich opowiadaniach itp. A teraz hm... może nie nazwę tego płakaniem, ale oczy miałam tak zaszklone, ze ledwo umiałam czytać dalej. Najlepszy fragment "To Niall, twój anioł stróż" - odpowiedziałem jej wtedy. Nie uwierzysz, co wtedy zrobiła. Wzięła fotografię w swoje małe łapki, przyłożyła ją do ust i pocałowała delikatnie! - To mnie rozwaliło na maksa!
Genialne jest też to jak Harry powraca do przeszłości. Przypomina sobie ten moment, w którym Niall umiera i jak Annie mówi o tym, że śpi przy włączonym świetle... Boże!
Jak ja sobie przypomnę jak te opowiadanie sie zaczynało. Jak Styles wydzierał się na Annie. Jak Niall zaprosił ja na randkę. Potem ona się w nim zakochał. Wszystkie momenty gdy Harry był zazdrosny (zwłaszcza jak Niall i Annie uprawiali seks). Ech... to było piękne. Jeszcze do epilogu miałam nadzieję, że nie skończy się to śmiercią. No ale cóż. Rozczarowałam się, ale myślę, że heppy end nie wzbudził by we mnie takich uczuć. Z jednej strony dobrze, ze to tak zakończyłaś a z drugiej znowu źle, ale już cie nie opierdole za to. Bo po co? Aaa właśnie wiesz co jeszcze było super. To że Harry i Annie nie są razem. Ciesze się, że to tak zakończyłaś. Mimo że on już nie żyje to Annie nie znalazła sobie nikogo innego. Dalej go kocha. Nie myśli o tym, ze mogłaby być z kimś. Z kimś czyli Harrym. No tak przynajmniej ja to odbieram.
No więc duże gratulacje! Świetna robota! Oby tak dalej. Kurde nie chce żeby twój talent zakończył się na tym. Mówiąc ''na tym'' mam namyśli blogi. To za mało Serio! Czytałam już kilka podobnych opowiadań, ale nigdy takiego. Brawo, Brawo, Brawo! Jestem z Ciebie dumna ;* <3
Amen. ; *
Płakałam, pierwszy raz przy czyimś blogu :( Czemu on musiał umrzeć?
OdpowiedzUsuńZnalazłam Twój blog niby to przypadkiem. W ciągu jednego dnia przeczytałam wszystkie rozdziały, prolog, epilog i kiedy musiałam przerwać tą czynność, było mi najzwyczajniej w świecie przykro, smutno.
OdpowiedzUsuńPiszesz wspaniale. Każde słowo wciąga bardziej, bardziej...
Czytałam wiele blogów o podobnej tematyce,lecz żaden nie poruszył mnie tak jak twój. Żaden nie był taki... nie da się opisać słowami.
Pierwszy raz płakałam czytając czyjeś opowiadanie. Pierwszy! Łzy spływały dosłownie ciurkiem po moich policzkach, kiedy czytałam rozdział piętnasty i epilog.
Gratuluję talentu, pomysłu!
Pozdrawiam serdecznie,
Protego.
To takie piękne i smutne równocześnie.Ta obietnica z ostatniego rozdziału potem ten Epilog po prostu rozryczałam się na dobre.Kiedy już ogarnęłam łzy to zorientowałam się,że to koniec tej historii ;c
OdpowiedzUsuń