Czy właśnie spełniało się moje życiowe marzenie miały okazać zdarzenia z najbliższej, niemniej, przyszłości.
W ciągu kilku kolejnych dni miałam zacząć zajmować się tym, co wychodziło mi najlepiej - upiększaniem ludzi. Upiększaniem ludzi w taki sposób, żeby nie było wiadomo, że ktoś majstrował przy ich wyglądzie.
Jak Louis to załatwił? Nie miałam bladego pojęcia. Czułam jednak, że przyszłość bogata będzie we wrażenia.
- Takie życie nie jest łatwe, Annie - powiedział mój brat jeszcze kilka godzin wcześniej - Wymaga poświęceń. Musisz nadążać za pędzącymi zdarzeniami, co może przynieść spore problemy.
Wiedziałam, że w jego słowach kryło się ziarno prawdy
Spojrzałam na niego. Drzemał sobie wygodnie w fotelu umordowany długim lotem z Londynu do Nowego Yorku.
Mimowolnie uniosłam do góry kąciki ust. Mimo wszystkich walorów wizualnych, na przykład wzrostu, ciągle pozostawał moim młodszym o trzy minuty, kochanym braciszkiem.
Powoli zbliżaliśmy się do lądowania. Wschodzące słońce świeciło mi w twarz. Przymrużyłam więc oczy, wypatrując gdzieś w oddali lotniska. Kochałam Nowy York, pomimo, że nie byłam tam nigdy.
Do głowy przyszedł mi ciekawy pomysł i po chwili parsknęłam śmiechem, zaciskając palce na nosie Louisa, odcinając mu tym samym dopływ tlenu.
Chłopak obudził się nagle, zaczerpując powietrza ustami. Zakaszlał i zgromił mnie spojrzeniem.
Wyszczerzyłam się do niego. Usłyszałam też wiązankę siarczystych przekleństw pod moim adresem, co jeszcze bardziej mnie rozbawiło.
- Spokojnie i tak zaraz lądujemy - wydukałam, chichocząc.
Lou prychnął gniewnie, a później do mych uszu doszło ciche: "Jeszcze mi za to zapłacisz", które prawdopodobnie wymruczał sam do siebie.
* * *
Prywatny samolot - to było to. Uciekliśmy bocznym wejściem, więc nie musieliśmy spotkać natrętnych fanek, na czym zaoszczędziliśmy niewątpliwie dużo czasu.
Szłam asfaltową drogą, ciągnąc za sobą walizkę. Kilkakrotnie próbowałam zagadywać brata, ale ten ciągle nie mógł wybaczyć mi incydentu z nosem. Odpowiadał lakonicznie, albo odburkiwał coś pod nosem, patrząc prosto przed siebie.
Minęliśmy zakręt i moim oczom ukazał się duży, trzydrzwiowy czarny van, o który oparci stali dwaj chłopcy.
Pierwszy z nich, nieco wyższy ode mnie blondyn, wyszczerzył się natychmiast, widząc nas. Miał na sobie T-shirt, na który zarzucił szary sweterek i szare jeansy z obniżanym krokiem. Od razu go rozpoznałam. Był to Niall Horan.
Drugi zupełnie różnił się od niego. Jego brązowa czupryna układała się na głowie nieco dziwny sposób, ale dodawało mu to tylko uroku. Uśmiechał się ciepło, raz spoglądając na mnie, a raz na Lou. Ubrany był w ciemnobeżowe spodnie i marynarkę. Nie sposób było nie rozpoznać Liama Payne.
Nastrój Boo Beara zmienił się diametralnie. Przyspieszył kroku, tak, że bagaż zaczął chrobotać po nierównym gruncie. Nie próbowałam go dogonić. Pozwolenie mu na swobodne przywitanie się z przyjaciółmi było teraz czymś najlepszym.
Pozostawił kufer sam sobie i rzucił się w objęcia chłopaków. Kiedy dostatecznie się wyściskali, wykrzyczeli i wyskakali, brat przypomniał sobie o mojej obecności.
Odwrócił się do mnie i cały podekscytowany zawołał:
- Chłopcy, poznajcie Annie, moją kochaną siostrę bliźniaczkę!
Niall chyba chciał przybić ze mną piątkę, jednakże ja, przygryzając nieznacznie dolną wargę, zrobiłam krok do przodu i delikatnie wyciągnęłam przed siebie ręce, chcąc dać mu do zrozumienia, że zamierzam go przytulić
Zamarł na moment, przyglądając mi się. Po chwili jednak uśmiechnął się jeszcze szerzej i pokonał dzielącą nas odległość.
Znalazłam się w jego objęciach. Przytulając go, czułam się dziwnie, mimo że sam uścisk trwał dwie sekundy.
Nie wiem dlaczego chciałam przytulić blondyna. Czy pragnęłam wynagrodzić mu przykry incydent z dwoma szwedkami, kiedy to dziewczęta postanowiły go odprawić, żeby zrobić sobie zdjęcie jedynie z Liamem? Czy mój uścisk mógł w ogóle cokolwiek wynagrodzić? Podejrzewam, że nie, jednak chęć dania chłopakowi do zrozumienia, że się z nim solidaryzuję, wzięła górę.
Zdaje mi się, że jednym uściskiem próbowałam jakoś niemo przekazać mu, że jest tak samo warty damskiej uwagi jak pozostali członkowie zespołu.
Następnie przeniosłam swój wzrok na Liama, który w dokładnie tej samej sekundzie popatrzył na mnie.
Miałam wrażenie, że brunet zrozumiał pobudki, jakie mną kierowały, chociaż nigdy mu ich nie zdradziłam, jednak jego twarz wyrażała coś na kształt wdzięczności.
Ujął moją dłoń i pocałował ją, co podobno było w jego zwyczaju.
Zarumieniłam się. Tak, to pewne. Zawsze rumieniłam się w takich sytuacjach.
- Naprawdę miło mi cię poznać, Annie - oświadczył Payne.
Zapanowała niezręczna cisza. Słyszałam tylko wyrównane oddechy, każdy zastanawiał się, co powinien powiedzieć.
Z pomocą przyszedł nam Louis, który westchnął niecierpliwie i ponaglił nas, avt s wreszcie wsiedli do samochodu i ruszyli do hotelu, w którym oczekiwali nas pozostali.
Usiadłam na tylnim siedzeniu i wzięłam głęboki oddech, pełna nadziei, że reszta okaże się tak samo przyjazna.
Odwrócił się do mnie i cały podekscytowany zawołał:
- Chłopcy, poznajcie Annie, moją kochaną siostrę bliźniaczkę!
Niall chyba chciał przybić ze mną piątkę, jednakże ja, przygryzając nieznacznie dolną wargę, zrobiłam krok do przodu i delikatnie wyciągnęłam przed siebie ręce, chcąc dać mu do zrozumienia, że zamierzam go przytulić
Zamarł na moment, przyglądając mi się. Po chwili jednak uśmiechnął się jeszcze szerzej i pokonał dzielącą nas odległość.
Znalazłam się w jego objęciach. Przytulając go, czułam się dziwnie, mimo że sam uścisk trwał dwie sekundy.
Nie wiem dlaczego chciałam przytulić blondyna. Czy pragnęłam wynagrodzić mu przykry incydent z dwoma szwedkami, kiedy to dziewczęta postanowiły go odprawić, żeby zrobić sobie zdjęcie jedynie z Liamem? Czy mój uścisk mógł w ogóle cokolwiek wynagrodzić? Podejrzewam, że nie, jednak chęć dania chłopakowi do zrozumienia, że się z nim solidaryzuję, wzięła górę.
Zdaje mi się, że jednym uściskiem próbowałam jakoś niemo przekazać mu, że jest tak samo warty damskiej uwagi jak pozostali członkowie zespołu.
Następnie przeniosłam swój wzrok na Liama, który w dokładnie tej samej sekundzie popatrzył na mnie.
Miałam wrażenie, że brunet zrozumiał pobudki, jakie mną kierowały, chociaż nigdy mu ich nie zdradziłam, jednak jego twarz wyrażała coś na kształt wdzięczności.
Ujął moją dłoń i pocałował ją, co podobno było w jego zwyczaju.
Zarumieniłam się. Tak, to pewne. Zawsze rumieniłam się w takich sytuacjach.
- Naprawdę miło mi cię poznać, Annie - oświadczył Payne.
Zapanowała niezręczna cisza. Słyszałam tylko wyrównane oddechy, każdy zastanawiał się, co powinien powiedzieć.
Z pomocą przyszedł nam Louis, który westchnął niecierpliwie i ponaglił nas, avt s wreszcie wsiedli do samochodu i ruszyli do hotelu, w którym oczekiwali nas pozostali.
Usiadłam na tylnim siedzeniu i wzięłam głęboki oddech, pełna nadziei, że reszta okaże się tak samo przyjazna.
* * *
- Miło poznać - rzucił Zayn, ściskając moją dłoń i szczerząc się przyjaźnie.
Siedziałam na kanapie hotelowego apartamentu, w którym zatrzymali się chłopcy, na czas pobytu w Nowym Yorku.
Mieszkanie było naprawdę fajnie urządzone. Całość utrzymana została w delikatnych, pastelowych kolorach i każdy członek miał swój pokój.
- Ja zazwyczaj mam pokój z Harrym, więc ty dostaniesz osobny, zgoda? - zwrócił się do mnie Louis.
Pokiwałam głową ochoczo.
- Jasne, nie ma sprawy.
W tej chwili gotowa byłam zgodzić się na wszystko. I tak byłam tak blisko mojego brata, jak nigdy dotąd.
Zayn Malik nachylił się w moją stronę i mruknął mi do ucha:
- I tak większość nocy będzie spał z tobą, ze względu na to, co Harry ostatnio wyrabia.
Spojrzałam na niego zdezorientowana.
W tym momencie drzwi jednego z pokoi uchyliły się i wyszła z niego niska dziewczyna o bardzo ponętnych kształtach. Tlenione włosy miała potargane, a bluzka i krótka spódniczka wyglądały, jakby wrzuciła je na siebie w pośpiechu.
Zerknęła na nas, ale nie raczyła się przywitać. Jasną czuprynę zarzuciła na plecy i zachichotała pod nosem. Następnie przesadnie kręcąc tyłkiem wyszła z apartamentu.
Obserwowaliśmy to wszystko zmieszani. Nikt nie raczył niczego powiedzieć, a Lou tylko jęknął pod nosem. Atmosfera była tak napięta, że można było ją nożem kroić.
Nagle w tych samych drzwiach, z których wyszła nieznana blondynka, pojawił się Harry Styles w samych bokserkach. Jego ciało prezentowało się nienagannie. Miał doskonale wyrzeźbiony brzuch i ramiona.
Uśmiechnął się łobuzersko widząc mojego brata. W kilku susach znalazł się przy nas i natychmiast przytulił Boo. Ich przywitanie było podobne do tego na lotnisku, jednakowoż można było odnieść wrażenie, że nastawienie Lou w stosunku do Stylesa było nieco sceptyczne.
- To jest Annie, moja siostra, o której tyle ci opowiadałem. - powiedział Lou, spoglądając wyczekująco na lokatego chłopaka.
Ten odsunął się od nas nieznacznie i zlustrował mnie wzrokiem z góry do dołu.
- Ta, cześć - powiedział znużonym tonem. Ani myślał podawać mi ręki.
Przyglądałam mu się bacznie i ze smutkiem stwierdziłam, że nie jest zainteresowany zaczynaniem znajomości ze mną.
Oddalił się, kierując swe kroki do kuchni, gdzie wrzucił tosty do tostera i opadł na krzesło, w oczekiwaniu aż posiłek będzie gotowy.
* * *
Resztę poranka i popołudnia spędziłam na rozpakowywaniu się i zaznajamianiu z członkami One Direction. Krzątałam się po kuchni, przygotowywując sobie koktajl mleczny, który zazwyczaj piłam o tej porze.
Nagle zauważyłam, że w pomieszczeniu stał także Styles, opierając się o framugę drzwi i przyglądając mi się. Spięłam wszystkie mięśnie, a palce zacisnęły się na szklance. Nie wiadomo czemu, moje serce przyspieszyło, jakby obawiało się obecności chłopaka.
Wyraz twarzy miał zacięty, a oczy zwężone.
- Obyś okazała się tak dobra, jak nasza poprzednia stylistka, bo inaczej pożegnasz się z tą robotą szybciej niż myślisz - wysyczał nienawistnie.
Oh, nie spodziewałam się tego po Harrym. Zawsze wydawało mi się, że jest przyjazny i kochany, a tu nagle takie sceny urządza. No, ale to twoje opowiadanie i zaczyna mnie coraz bardzie ciekawić co będzie dalej.
OdpowiedzUsuńAnnie wydaje się być bardzo sympatyczna i to jak potraktowała Niall'a wzruszyło mnie. W końcu te dwie "fanki" postąpiły okropnie każąc cię odsunąć Niall'owi.
Z niecierpliwością czekam na kolejny post u ciebie i zapraszam na czwórkę u mnie ;)
www.and-as-you-close-your-eyes-tonight.blogspot.com
No fajny fajny . ; ))
OdpowiedzUsuńWow, no bardzo fajny rozdział, ja również nie sądziłam, że tak zachowa się Harry ;O
OdpowiedzUsuńNo ale może to tylko taka ''maska'' i się do niej niedługo przekona :) Będę czekać z niecierpliwością.
[shouldletyougo.blogspot.com]
[stolemyhearttonight.blog.onet.pl]
Ommmm Harry niezbyt fajny, ale mam nadzieję, że się zmieni :> Liam uroczy, a to jak Annie zachowała się w stosunku do Nialla było słodkie. Btw zapraszam do mnie ;>
OdpowiedzUsuńhttp://new-story-1d.blogspot.com
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPrzy okazji informuje o nowej notce (tutaj, ponieważ jak na razie nie wymyślilam innego sposobu, by to zrobić)
Usuńnew-story-1d.blogspot.com
Zmień kolory bo biję po oczach -,-
OdpowiedzUsuńblog fajny . ;)
Z każdym słowem uśmiecham się coraz bardziej. Piszesz ciekawie, serio. Mniejsza o to, ze powstała siostra bliźniaczka. Grunt, ze cała historia nabiera akcji. To dopiero pierwszy rozdział a już intrygujesz. Podoba mi się to, że główna bohaterka przytuliłam Niall'a <3 Hazza kreowany na sukinkota? Mrr. Ogólnie, fajnie, miód i fistaszki. Tak więc, jeśli możesz to poinformujesz mnie o nn? Weny życzę!
OdpowiedzUsuń[zapraszam na : eye-melodies.blogspot.com]
no to tak, wczoraj dopiero weszłam na Twojego bloga o 22 i zaczęłam czytać prolog tak mnie wciągnął że od razu i 1 rozdział czytałam a mama mnie tylko gnała żebym poszła spać XD
OdpowiedzUsuńSŁUCHAJ, TE OPOWIADANIE JEST SUPER ZAJEBISTE ! rozumiesz? świetne napisane i jeszcze Hazza jako zimny, bez uczuć chłopak, awww *__*
Pierwszy rozdział na http://loneliness-came-knocking.blogspot.com/ Zapraszam do czytania i komentowania ;)
Harry i rola tego typu? No ciekawe, to dopiero pierwszy rozdział a ja i tak już wiem nie czytając reszty że pozostała 14+epilog też będą świetne, a nawet lepiej - No to teraz pozostaje się tylko o tym przekonać ;3
OdpowiedzUsuń