czwartek, 10 maja 2012

Prolog.

Na zgłębieniu obojczyka poczułam znajome ciepło. Mimowolnie otworzyłam oczy, chociaż spać chciało mi się niemiłosiernie. Plecy miałam zdrętwiałe, całą noc przeleżeć musiałam w jednej pozycji.
Uchyliwszy oczy, dostrzegłam, że bujna czuprynka brązowych, prostych włosów przysłania mi cały kadr.
- Louis! - wydarłam się, budząc chłopaka. Dotąd smacznie spał na moim ramieniu.
Przetarł oczy, odsunął się ode mnie i ziewnął przeciągle.
- Czemu znowu przylazłeś do mnie spać? - spytałam, patrząc na niego z politowaniem.
Przeciągnął się, nic sobie nie robiąc z moich słów.
- Kochana siostrzyczko, to ja tu wracam z trasy, w domu jestem jedną noc, a ty jeszcze na mnie krzyczysz, że chciałem się u ciebie ogrzać? Wiesz, od jutra będę sypiał w Stanach Zjednoczonych.
Westchnęłam.
- Jeden dzień w domu i kolejna trasa - mruknęłam, spuszczając wzrok - To niesprawiedliwie.
Mój brat bliźniak wtulił się we mnie.
- Wiem - szepnął - ale tak nie musi być.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
- O czym ty mówisz? - poczułam, że mój głos podskakuje w górę o kilka oktaw.
Uśmiechnął się łobuzersko. Jako bliźniaki dwujajowe byliśmy zupełnie do siebie nie podobni. On wyglądał jak ojciec, a ja - jak matka.
- Nasza stylistka odeszła na urlop macierzyński od kiedy urodziła się Lux - zagaił.
Nie widziałam najmniejszego sensu w tym, co mówił.
- I co w związku z tym? - niecierpliwiłam się, przyglądając mu się wyczekująco.
- No jak to co! - zawołał - Ty będziesz naszą stylistką! - wykrzyknął, akcentując pierwsze słowo.
Nie mogłam w to uwierzyć. Czyżbym miała spełnić swoje najskrytsze marzenie i ruszyć w trasę z One Direction? To nie mogła być prawda. Chłopak zapewne się ze mnie nabijał.
- Co?! Mówisz poważnie?!
- Oczywiście, że mówię poważnie, głupku - odparował - Myślisz, że mógłbym się rozstać z moją kochaną Annie na tak długo?
Serce mi przyspieszyło, tętno poczułam w uszach, a ręce zacisnęłam w pięści.
- I mówisz mi to teraz?! Przecież mamy za cztery godziny samolot! - wykrzyknęłam.
Zaczęłam skakać wzrokiem po pokoju, zastanawiając się, co ze sobą zabrać. Lou tymczasem zgramolił się z łóżka i przyglądał mi się badawczo.
Łypnęłam tylko na niego wściekle i zabrałam się za wyciąganie kufra z szafy. Brat zaśmiał się tylko i rzucił mi się z pomocą.
Tacy właśnie byliśmy. Kłóciliśmy się niemal cały czas, ale nie było na świecie osoby, która ważniejsza byłaby dla mnie niż mój brat bliźniak.
Dlatego też, gdy rzuciłam w niego pluszakiem, ciągle wrząc ze złości, chłopak wybiegł w podskokach z mojego pokoju, w poszukiwaniu deski do prasowania, aby zająć się kilkoma świeżo wypranymi ciuchami, które były w moim posiadaniu.


I jak?
To tylko na razie prolog i zdaję sobie doskonale sprawy, że Lou nie ma bliźniaczki i tak dalej, ale zdecydowałam się takową stworzyć na potrzeby opowiadania.
Pozdrawiam! :)

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawie się zapowiada to opowiadanie. Jestem ciekawa jak się potoczy dalej. Zaskoczyłaś mnie z tym, że są bliźniakami ale to super. Ciekawi mnie też jak poradzi sobie w roli stylistki ;D Czekam na nexta i zapraszam do mnie jeśli masz chwilę:

    http://shouldletyougo.blogspot.com
    http://stolemyhearttonight.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. No fajne, fajne :D
    Boże! Ile my w Polsce mamy utalentowanych dziewczyn! ;D
    Normalnie pokolenie młodych pisarek xD :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, prolog wyszedł ci genialny. Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejnego posta. A po za tym chciałam cię zaprosić na bloga, na którym będę kontynuować historię o chłopakach, Selenie, Cher i Justinie. Mam nadzieję, że wpadniesz i zostawisz coś po sobie, i moze nawet udzielisz mi kilku rad?
    Siena z bloga i-hear-the-beat-of-my-heart-getting-louder-whenever.blog.onet.pl

    Nowy bloga z kontynuacją pierwszego - www.and-as-you-close-your-eyes-tonight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Śweitny ten prolog, a pomysł po prostu mega... Loui i bliźniaczka? No to czytam dalej bo to naprawdę musi być coś wyjebanego w kosmos ;D

    OdpowiedzUsuń