- Kocham cię - mruknął mi do ucha. Moją szyję owionął jego ciepły oddech. Wtuliłam się w jego silne ramiona.
- Ja cię ba... - chciałam powiedzieć, ale zamknął mi usta pocałunkiem. Wspięłam się na palce, dłonie zanurzając w jego włosach.
Zatoczyliśmy się, robiąc kilka kroków w tył i stając niemal na brzegu pomostu. Zaśmiałam się, mimo że nasze wargi ciągle się stykały. Chłopak po chwili zawtórował mi.
Kiedy wreszcie się od siebie oderwaliśmy, wziął mnie na ręce i obrócił się kilkakrotnie wokół własnej osi. Powiódł wzrokiem po mojej twarzy, jakby chciał ją zapamiętać.
- To co, nurkujemy? - zaświergotał Anthony, stojąc na skraju drewnianych desek, z zamiarem wrzucenia mnie do wody.
Spojrzałam na otaczający mnie wszem i wobec lazur i kontrastujące z nim promienie letniego słońca, odbijające się na wodzie.
- Ani się waż! - chciałam wrzasnąć, ale niestety nagle znalazłam się pod powierzchnią. Jego ciało stykało się z moim, musiał także wskoczyć do wody.
Wynurzyliśmy głowy, a ja rzuciłam mu mordercze spojrzenie. Jego usta zadrżały w uśmiechu, a następnie wybuchnął perlistym śmiechem i pocałował mnie z pasją po raz kolejny tego dnia.
To były nasze pierwsze wspólne wakacje. Wyjechaliśmy we dwójkę na Majorkę, żeby trochę odpocząć po egzaminach na zakończenie liceum.
Zastanawiałam się, jak będzie wyglądał rano, z potarganymi włosami i zapuchniętymi oczami. O dziwo, ta myśl sprawiała mi radość.
Patrząc na niego, niemal mogłam sobie wyobrazić, że jest wiele lat później i jesteśmy razem bardzo długo, że każda noc należała do nas, a nie tylko tych kilka.
Spojrzałam na jego oczy, które miały tak intensywny niebieski kolor, że niemal chabrowy.
Uśmiechnął się do mnie, a ja... obudziłam się.
Zlana potem, oddychałam głęboko. Leżałam we własnym łóżku w Gramercy Park Hotel w Nowym Yorku.
O dziwo nie czułam strachu, ani wzburzenia, a świat wokół wydał się klarownie czysty. Chyba się przyzwyczaiłam. Tak. Anthony Eisenhower śnił mi się niemal każdej nocy. Po raz kolejny musiałam przeżywać nasze wspólne chwile, wspomnienia wracały, gdy tylko przenosiłam się w objęcia Morfeusza. To, co tak usilnie próbowałam zablokować za dnia, wracało ze zdwojoną siłą nocą.
Ale tym razem było inaczej. Poczułam się dziwnie... wolna. Jakby ktoś odpiął ciężkie, metalowe kajdany, którymi skrępowane były moje ręce. Czyżbym... nie kochała już więcej Tony'ego? O dziwo, tak się czułam.
Pod wpływem chwili, wstałam z łóżka, wyciągnęłam z portfela jego list oraz nasze wspólne zdjęcie i podarłam je. Następnie wrzuciłam je do kosza i zasunęłam pokrywę.
Oparłam się o ścianę. Zaschło mi w ustach. To był najbardziej radykalny ze wszystkich kroków, które pokonałam w ciągu ostatnich tygodni. O dziwo, poczułam się jeszcze lepiej niż, przed momentem.
Byłam zdenerwowana, nie mogę powiedzieć, że nie byłam, ale to był raczej typ motywującego zdenerwowania.
Uchyliłam drzwi, z zamiarem pójścia do kuchni po coś do picia, kiedy dostrzegłam, że światło w salonie było zapalone. Ten pokój znajdował się vis a vis mojego, więc natychmiast przymknęłam drzwi, pozostawiając sobie jedynie kilkucentymetrową lukę do szpiegowania.
Na fotelu naprzeciwko szpary, przez którą podglądałam siedział Niall, a na kanapie obok leżał Harry. Oboje trzymali kubki z jakimś niezidentyfikowanym napojem, który prawdopodobnie był po prostu kawą.
Spojrzałam na zegar stojący na nocnym stoliku przy łóżku. Czwarta w nocy. Co do cholery robili dwaj członkowie One Direction o czwartej w nocy? Bo chyba raczej nie spali.
Wstrzymałam oddech, przysłuchując się.
- Słyszałem, że pogodziłeś się z Annie - oświadczył Niall, przyglądając się badawczo Harry'emu.
- Tak - rzucił niedbale - To znaczy chyba. Dziewczyna była trochę niemrawa, ale podejrzewam, że wybaczyła mi.
Styles przyłożył kubek do ust i upił łyka, siorbiąc głośno. Odstawił naczynie na stolik i uśmiechnął się do blondyna łobuzersko.
- Ja natomiast słyszałem, że idziesz na randkę z Annie - odparował Loczek.
Twarz Nialla przybrała kolor purpury. Wpatrywał się w ciecz, znajdującą się w różowym kubku ze świnką, który trzymał w dłoni, po czym spojrzał na Harry'ego niepewnie.
- Skąd ty to znowu wiesz? - spytał drżącym głosem.
Mimowolnie uniosłam do góry kąciki ust. Horan był taki uroczy!
- Liam mówił, że cały wieczór zastanawiałeś się, czy ją zaprosić i przeżywałeś to jak cholera - naigrywał się Harry.
Niall wziął głęboki oddech i schował twarz w dłoniach.
- Tu nie da się mieć sekretów - wyjęczał do swoich dłoni.
- Cicho! - skarcił do Lokers - Jeszcze kogoś obudzisz.
Blondyn natychmiast podniósł się do pozycji pionowej i rozejrzał dookoła. Na szczęście nie dostrzegł mnie, bo miałabym przechlapane.
- Podoba ci się! - wypalił Harry, patrząc na niego rozszerzonymi oczami.
Nie wiem zupełnie, jak to jest możliwe, ale Niall zrobił się jeszcze bardziej czerwony. Zaśmiałam się pod nosem. Jeżeli do jego przyrodzenia napływa tyle samo krwi, co do policzków, to musi to wyglądać imponująco.
Trzasnęłam się otwartą dłonią w czoło. O czym ja myślałam?! Ciągłe przebywanie w towarzystwie Louisa i Harry'ego naprawdę zaczęło mi szkodzić.
Horan rzucił Stylesowi zażenowane spojrzenie. Nie musiał nic mówić, jego policzki zrobiły to za niego.
A więc podobałam się Niallowi Horanowi. Polubił mnie. Ja także go polubiłam. Ale czy polubiłam go w tym sensie? Chyba po prostu polubiłam go w ten braterski sposób.
Ale chłopak wydawał się tak urzekający, że nie mogłam odmówić mu tej randki.
- Dobrze, że skończyłeś z byciem wrednym, bo w pewnym momencie nie wytrzymałbym i wgniótłbym ci nos w głąb czaszki kantem dłoni - zagroził blondyn, opanowawszy się.
Harold uśmiechnął się prowokująco.
- Dlaczego? - zapytał z zagadkowym wyrazem twarzy.
- Jeszcze pytasz?! - Niall niespodziewanie uniósł się, również odkładając kubek na stół - Kiedy wypłakiwała sobie oczy w moje ramię z twojego powodu, miałem ochotę pobiec za tobą i zrzucić cię ze schodów - wyznał - powstrzymywało mnie jedynie to, że trzymałem ją w ramionach.
Loczkowi momentalnie uśmiech zszedł z twarzy, a usta zacisnęły się w wąską linijkę. Próbował coś powiedzieć, ale niebieskooki przerwał mu.
- A tobie się nie podoba? - zmienił temat.
- Mnie? No coś ty - odrzekł Harry, machając ręką - Nie jest w moim typie.
Niall zmierzył go wzrokiem z góry na dół.
- Na pewno? Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłeś, wyglądało to trochę inaczej.
Styles spojrzał na niego z politowaniem.
- Spodziewałem się, że będzie choć trochę podobna do Lou. A tymczasem są zupełnie różni! Wy do siebie pasujecie - zaaponował - Oboje jesteście uczuciowi, emocjonalni i grzeczni. Ty jesteś jak idealny książę na białym koniu, a ona królewną. zamkniętą w wieży. To jak baśń. A baśnie zawsze kończą się dobrze. Mnie można by przyrównać do Shreka. Nie byłaby ze mną szczęśliwa.
Niall zachichotał.
- No fakt, uszy masz całkiem podobne - zawołał.
Poduszka znajdująca się przed momentem pod głową Loczka, znalazła się nagle na twarzy blondyna. Oboje wybuchnęli śmiechem.
Uśmiechnęłam się sama do siebie, przymknęłam drzwi i wróciłam do łóżka. Przykryłam się kołdrą i ułożyłam głowę na poduszce, która przez czas mojej nieobecności ochłonęła i stała się na powrót przyjemnie zimna. Później wszystko potoczyło się bardzo wolno, jakby czas rozciągnął się. Półprzytomna, zapadałam w sen, rejestrując zakodowane wiadomości.
Po chwili zasnęłam, ale zanim to zrobiłam, zdążyłam pomyśleć : "Shrek? A czy to nie w nim zakochała się królewna zamknięta w wieży?"
* * *
"Ubierz się jakoś normalnie" - co on sobie myślał? Za nic w świecie nie chciał wyjawić mi dokąd się wybieramy, a kiedy zaprotestowałam, mówiąc mu, że nie wiem co na siebie włożyć, odpowiedział:
- Ubierz się jakoś normalnie. Nie idziemy przecież na galę wręczenia BRIT.
Tak więc stałam teraz przed lustrem, próbując dobrać coś na dzisiejszy wieczór. Przekopałam całą zawartość szafy wzdłuż i wszerz, ale ciągle nie mogłam zdecydować się na nic konkretnego.
Pogoda na zewnątrz była idealna. Temperatura wahała się od dwudziestu stopni wzwyż, niebo było bezchmurne, a słońce chyliło się ku zachodowi.
W końcu zdecydowałam się na zwiewną, wygodną sukienkę i sandałki na dość wysokim koturnie, a czerwonobrunatne włosy rozpuściłam.
Przeglądając się w lustrze stwierdziłam, że wyglądam całkiem OK, więc postanowiłam wreszcie wyjść na dwór, gdzie Niall czekał na mnie od dłuższego czasu.
Kiedy mnie zobaczył, jego źrenice rozszerzyły się i uśmiechnął się do mnie rozanielony.
- Wyglądasz przepięknie! - oświadczył, otwierając przede mną drzwi samochodu.
- Dziękuję - odpowiedziałam, spojrzawszy mu w oczy. On także prezentował się nienagannie. Założył szarą marynarkę, bluzkę i czarne jeansy. Dobrze, że nie dostrzegły nas żadne fanki, bo rozszarpałyby chłopaka na strzępy, walcząc o niego.
Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu, kiedy drzwi się przede mną otworzyły, ujrzałam najpiękniejszą restaurację w jakiej kiedykolwiek byłam.
- I ty mi mówisz, że miałam się ubrać normalnie!? - szepnęłam do niego, kiedy zajmowaliśmy stolik dla dwojga w kącie.
- No wybacz, ale to jedno z nielicznych miejsc, w którym możemy mieć trochę prywatności - odpowiedział, patrząc na mnie. Doszukiwał się jakichkolwiek nieprzychylnych oznak na mojej twarzy, więc uśmiechnęłam się do niego promiennie.
Nachyliwszy się bliżej, powiedziałam:
- Tu jest pięknie!
* * *
Wyszliśmy z restauracji w wyśmienitych humorach. Wieczór spędziliśmy w doskonałej atmosferze. Jedliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Nie można było sobie wyobrazić lepszej randki.
- To co, wracamy do domu? - spytałam, dotykając klamki samochodu.
Niall zatrzymał się w pół kroku.
- Chyba żartujesz - zaprotestował - Mam ci do pokazania coś jeszcze! Nie możemy przecież zmarnować takiej nocy - dokończył, akcentując przedostatnie słowo.
- Nie powiesz mi, gdzie jedziemy - to nie było pytanie.
Blondyn tylko pokiwał głową, uśmiechając się ciepło.
* * *
- Statua Wolności! - zawołałam, będąc pod ogromnym wrażeniem - A więc po to wsiadaliśmy na prom!
- Dokładnie tak. Chciałbym ci pokazać coś, co sam odkryłem dopiero niedawno - rzekł tajemniczo.
Weszliśmy do środka. Prowadził mnie wąskimi schodami, które pięły się w górę i w górę.
Po kilku minutach wspinaczki staliśmy na koronie Statuy Wolności. Przede mną rozciągał się zachwycający widok. Za spokojną, falującą delikatnie taflą oceanu, dostrzegałam oświetlony Manhattan, którego blask aż unosił się w górę. Doskonale widziałam zarysy wieżowców ogromnych i tych mniejszych.
Obok swojej dłoni, poczułam ciepłe palce Nialla. Po chwili, opuszki naszych palców zetknęły się. Wiedziałam, jak bardzo był nieśmiały, więc wsunęłam moje palce między jego.
"Nie walcz z życiem, pozwól chwili trwać" - mawiała często mama. Właśnie do tej rady w tej chwili się stosowałam.
- I jak ci się podoba? - spytał chłopak drżącym głosem - Chciałem sprawić, żebyś była szczęśliwa - pod sam koniec wypowiedzi już niemalże szeptał, jakby wstydził się własnych słów.
- Jestem szczęśliwa, Niall - odpowiedziałam, opierając głowę o jego ramię.
No i jest piąteczka.
Jak wam się podoba?
Po pierwsze, chciałam podziękować za aż 25 komentarzy pod poprzednią notką. Jesteście świetni!
Po drugie chciałam wreszcie pokazać twarze dwóch bohaterów, których twarzy nie znacie.
Tak więc:
To jest Annie
A tutaj Anthony
POZDRAWIAM.
Świetne ,świetne ,świetne!! :D
OdpowiedzUsuńAnnie będzie z Horanem ? :D
Czy ze Stylesem? Bo nie wydaje mi się ,że jest obojętny tej znajomości! ;>
Czekam na 6 ! :D
czas pokaże :D
UsuńDeciu piąteczka suuper ;DD nie mogę sie doczekać 6 ;D a tak wgl to ten Anthony to niezłe ciacho ;D hehehe ;p
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Natalka ; **
A gdzie pocałunek? Jest randka, powinien być i całus ;)
OdpowiedzUsuńTych dwóch bohaterów wyobrażałam sobie trochę inaczej i pozostanę przy mojej wersji jeśli nie masz nic przeciwko.
Sen Annie bardzo mi się podobał i mam nadzieję, że takich snów będziesz zamieszczała więcej.
Patrząc na zdjęcie Anthony'ego mogę szczerze powiedzieć, że wolę Niall'a.
OdpowiedzUsuńCiesze się, że mnie poinformowałaś ;D
Naprawdę zaczynam myśleć, że Annie będzie z Stylesem, założę się, że już nie długo dasz im jakieś wspólne sceny.
Nie będę oceniała tekstu pod względem technicznym, w końcu piszesz to z miłości do naszego kochanego zespołu- One Direction ;D
Życzę weny ♥
ej nie dodal mi sie tu komentarz chcociaz pokazano ze opublikowalam :< co do notki to mega mega mega! :D Niall kojarzy mi sie z taka kruszynka do przytulania,ale dla Ann niestety tylko przytulanka,dodaj mu troche pazura ! a Harry buntowniczek :)) pisz szybko xx
OdpowiedzUsuńKurde, świetny ten rozdział jest. Tak romantycznie ;)
OdpowiedzUsuńWoow *__* cudowny rozdział. Awwww, Niall jest taki słodki ♥ Czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuńŁołoło ! Decia jak ty to robisz?
OdpowiedzUsuńTeraz znowu nie będę spać po nocach, tylko myśleć co będzie dalej :DDD ; ********** <3
M.
Romantycznie <3 Mam nadzieję, że jeśli Annie nie będzie z Niallem, znajdziesz mu jakąś inną dziewczynę. Przecież on jest taki słodki :>
OdpowiedzUsuńRozdział świetny i czekam na następny :3
Mimo tego, iż tu u mnie tylko 'zaspamowałaś' ja postanowiłam przeczytać Twoje opowiadanie, i nie żałuję, bardzo fajnie wszystko opisane, szczególnie 'niezbyt miły Hazza'. A i w opowiadaniu pojawił się Tony, więc wyczuwam jakąś akcję z nim ;) Pozdrawiam, i proszę abyś więcej u mnie nie spamowała :)
OdpowiedzUsuńNigdy u nikogo nie spamowałam, a w szczególności u Ciebie ponieważ zostawiłam tylko jeden kom. treści 'Bardzo mi się podoba, i widzę poruszenie w twoich czytelniczkach, wiec jest dobrze, nawet bardzo dobrze :)Pozdrawiam :*' Więc.. czy według Ciebie to jest spam ; o.
Usuń:)
Jeśli pojawiłaby się taka ewentualność, to uprzedziłabym Cię w komentarzu. :)
UsuńAle spodobał mi się Twój blog, więc postaram się tu wpadać, a i ty jeśli znajdziesz czas, to zachęcam do przeczytania mojego rozdziału :)
Nie ma sprawy :)
Usuńi znowu nie wyswietlil sie moj komentarz :\ u mnie nowy post !:>
OdpowiedzUsuńRozmowa Harry-Niall... Hahahhahhahahha
OdpowiedzUsuńStatuła Wolności - So romantic!
Wow, ten Tony jest mega przystojny ;*