poniedziałek, 14 maja 2012

2. Wiem, że coś knujecie.

        Kochana Annie!
Długo zwlekałem z napisaniem tego listu, ponieważ nie mam pojęcia jak go przyjmiesz.


Dzisiejszej nocy nie mogłem spać, bo dotarło do mnie, że mówiłaś poważnie. Dla Ciebie to koniec, prawda? Ale dla mnie to nigdy się nie skończy. Nawet jeżeli nie będziesz chciała mnie więcej widzieć, ja zawsze będę na ciebie czekał. Pragnąłem Ciebie i tylko Ciebie, a teraz gdy odeszłaś nikogo już nie pragnę.
Zrozumiem. To co zrobiłem było i jest karygodnie. Lecz gdybym mógł cofnąć przeszłość...
Pamiętaj, że będę tam by Cię kochać, trzymać w ramionach, chronić. Będę tam by uczyć się od ciebie i otrzymywać Twą miłość. Będę tam, bo nie ma innego miejsca, w którym mógłbym być.
Czuję Twój smutek i własną samotność. Nie ma już nic. Nie ma już nas. Z każdym dniem umiera cząstka mnie,  bo jesteś dla mnie jak powietrze. Moje życie mija jak krajobraz za oknem pędzącego samochodu.
Czy mogę błagać o wybaczenie jeszcze jeden raz? Pewnie nie... Ale jeśli jednak będziesz chciała ze mną porozmawiać, daj tylko znać, a natychmiast pojawię się u Twego boku.
Zawsze będę kochał w Tobie dziecięcą niewinność, Twoją wstydliwość, inteligencję. Moje kochanie Ciebie jest niekończącą się pogonią skazaną na przegraną.


Dziękuję, że to przeczytałaś. Proszę Cię, rozważ to jeszcze i wróć do mnie.


Twój na zawsze,
Anthony

        Siedząc na łóżku miałam przed sobą list, ostrożnie ściskając go w dłoniach. Papier był wyniszczony od ciągłego zwijania i rozwijania, a rogi postrzępione. Kartka ta miała już dobre kilka miesięcy. Nie wiem dlaczego ją zachowałam. Miała dla mnie wartość sentymentalną.
        Powinnam była wyrzucić ją z chwilą, w której dostała mi się do rąk. Przypominała mi jedynie o niedawnej, dość gwałtownie zakończonej miłości. 
        Kim był dla mnie Anthony? Kiedyś był moim oparciem, moją bratnią duszą. Teraz był... nikim. Po tym jak zdradził mnie z moją wieloletnią najlepszą przyjaciółką, nie chciałam go więcej widzieć na oczy. Przychodził do nas wielokrotnie, ale nigdy nie otworzyłam mu drzwi. Smsował, mailował. Nigdy mu nie odpowiadałam. A później zdecydował się napisać tradycyjny list. Chłopak potrafił ujmować słowami, to na pewno, ale ja i tak nie dałam mu żadnej odpowiedzi.
        Następnie wyjechał. Nie wiem dokąd, nie chcę wiedzieć. Chyba za bardzo go to przytłoczyło.
        Jednak najbardziej niesprawiedliwe było to, że czasami za nim tęskniłam, a raczej za dobrymi chwilami spędzonymi razem. Przywykłam do obecności drugiej osoby, do której mogłam się zwrócić. 
        Przyznawałam się przed sobą, że tęskniłam za fizyczną bliskością, kochaniem, przytulaniem się i ufaniem komuś.
       Tony był moją największą miłością. Pierwszą i jedyną. Prawdopodobnie zawsze miałam go pamiętać. 
       Westchnęłam, wsunęłam list z powrotem do koperty, którą zgięłam na pół i schowałam z powrotem do portfela.
       Następnie wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Pod naszym hotelem, mimo wczesnej pory stało już około pięćdziesięciu fanów i ciągle zbierało się ich więcej. To właśnie ich głośne zachowywanie obudziło mnie i nie tylko mnie. Podejrzewałam w jakim humorze tego dnia będą chłopcy, a zwłaszcza ciągle nieprzychylny mi Harry Styles.
       Dzisiejszego dnia chłopcy mieli wolne, ze względu na to, że była sobota. Ciężką pracę zaczynaliśmy od poniedziałku.
       Obróciłam się i miałam zamiar wyjść odprawić poranną toaletę, kiedy zauważyłam, że na moim łóżku wyleguje się Louis.
       Zamrugałam kilkakrotnie powiekami.
- Kiedy tu wlazłeś? - spytałam, siadając obok niego.
        Brat uśmiechnął się.
- Jak dumałaś przy oknie, wśród promieni wschodzącego słońca, o pani - powiedział śmiertelnie poważnym tonem, wskazując dłonią miejsce, w którym przed momentem stałam.
        Parsknęłam.
- Co ty ćpałeś?
        Było to pytanie retoryczne, ponieważ Lou nie był od niczego uzależniony. A różne dziwne rzeczy wpadały mu do głowy same z siebie.
        Chłopak chciał chyba coś odpowiedzieć, ale uciszyłam go, przykładając mu palec do ust. Wydawało mi się, że słyszałam spod łóżka tłumiony chichot i postanowiłam sprawdzić to na własną rękę.
        Schyliłam się i moim oczom ukazała się blond czuprynka Nialla. Wyszczerzył się do mnie niewinnie.
        Wywróciłam oczami i siadłam prosto.
- Wyłaź! - zawołałam niecierpliwie.
        Horan wygrzebał się spod łóżka i przysiadł na brzegu.
- Cześć - powiedział z głupkowatą miną.
        Spojrzałam na niego z politowaniem. Jego wyraz twarzy był tak zabawny, że chcąc nie chcąc podniosłam ku górze kąciki ust, co chłopak skomentował jeszcze szerszym uśmiechem.
       Wciąż pozostawało jedno pytanie bez odpowiedzi. Co do cholery robili w moim pokoju mój brat i Niall Horan o tak barbarzyńsko wczesnej porze? To musiało mieć głębsze dno. Drugie dno.
        Zlustrowałam ich wzrokiem. Spoglądali raz na siebie i raz na mnie. Doskonale znałam ten wyraz twarzy mojego brata.
        - Wiem, że coś knujecie. Co byście dzieci chciały? - spytałam, patrząc na nich wyczekująco.
        Po raz kolejny spojrzeli na siebie. Blondyn nerwowo bawił się swoimi palcami i ilekroć próbowałam nawiązać z nim kontakt wzrokowy, ten uciekał oczami.
        - Okej, widzę, że od ciebie nie uzyskam sensownych informacji - powiedziałam, nadal na niego patrząc  - Ty będziesz musiał to zrobić - zwróciłam się do Lou.
        Przewrócił oczami.
- No dobra. Niall chciałby wiedzieć... - urwał, bo Horan zasadził mu łokciem kuksańca w bok.
- Hej! - zawołał oburzony - To był TWÓJ pomysł.
        - Okej - rzucił krótko Boo - wiemy, że pracujesz dopiero od poniedziałku, ale chcielibyśmy prosić, żebyś nas umalowała i ubrała, bo mamy zamiar wyjść do fanów.
        Powiodłam wzrokiem po tej dwójce.
- Oczywiście, że tak. Jeszcze głupio pytacie - Niall wyglądał tak, jakby od dłuższego czasu wstrzymywał oddech i teraz postanowił ulżyć zmęczonym płucom.
         Parsknęłam śmiechem pod nosem.
- Pytanie tylko, jak zareaguje na to Harry.
         Nastrój chłopaków zmienił się tak, jakby był na przycisk i ktoś właśnie go nacisnął.
        - Nie ma nic do gadania - mruknął Niall ze smutną miną.
- Nie zawsze taki był - wtrącił Lou, patrząc w okno. Jego oczy były nieobecne, jakby rozmarzone.          Przypominał sobie ich wspólne chwile, kiedy byli ze sobą tak zgrani, że fani zaczęli ich nazywać Larrym Stylinsonem. Harry był najlepszym przyjacielem, jakiego mój brat kiedykolwiek posiadał. Doskonale pamiętałam jak wydzwaniał do mnie kilka razy dziennie, by opowiedzieć, co tym razem uknuli wraz ze Stylesem.
        A teraz One Direction było na skraju rozpadu, a Lou nawet nie próbował tego ratować.
        - To się stało około trzech tygodni temu - powiedział - Po prostu pewnego ranka wstał z łóżka i zachowywał się wrednie. Pomyślałem wtedy, że pewnie ma kaca i musi odreagować. Ale to się ciągnęło i ciągnęło. Ostatnie dni poprzedniej trasy były straszne. Codziennie miejsce w jego łóżku, u jego boku zajmowała inna dziewczyna, jakby chciał sobie coś udowodnić. Spałem wtedy na zmianę u chłopaków. Miałem nadzieję, że to się zmieni. Ale dalej jest tak jak jest - podsumował, patrząc na mnie z miną zbitego psa.
        Przytuliłam się do niego, głaskając go po głowie.
- Hej, ja też chcę! - zbulwersował się Niall i po sekundzie był już przy nas. Jego także objęłam. Czułam się tak, jakbym ściskała dwójkę młodszego rodzeństwa, które potrzebowało pocieszenia po stracie jakiejś zabawki.
        Po kilku minutach, oderwaliśmy się od siebie, a ja poklepałam ich po ramionach.
- Obyście się nie rozpadli, bo stracę robotę! - zażartowałam, co chłopcy skomentowali wybuchem smutnego śmiechu.
        Rozejrzałam się. Wokół siebie miałam okropny bałagan.
        - Pozwólcie, że tylko trochę się ogarnę - zagaiłam, wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju, w poszukiwaniu jakiegoś worka na śmieci.
       Chłopcy podążyli za mną, by później usadowić się na kanapach w salonie.
- Zgodziła się? - spytał Liam z nadzieją w głosie.
        - Oczywiście, że się zgodziła. Przecież to jej praca. - głos Harry'ego był cichy, ale natarczywy. Dopiero teraz zauważyłam, że stał oparty o okienny parapet i przyglądał mi się bez cienia emocji. Ręce założone miał na piersi i jak zwykle wyglądał niewymownie przystojnie.
        Postanowiłam, że bałaganem zajmę się na samym końcu. Bałam się jednak zadzierać z Harrym.
        Wzięłam głęboki oddech.
- Zgadza się - siliłam się, by mój głos brzmiał pewnie i nie zadrżał.
        Uparcie bałam się na niego spojrzeć. Nienawiść bijąca z jego oczu sprawiała, że miałam ochotę zamknąć się w swoim pokoju i już nigdy z niego nie wychodzić.
        Przeniosłam wzrok na chłopców, mimiką twarzy pytając, którego pomalować pierwszego. Mój niemy przekaz zrozumiał Liam, który natychmiast oświadczył:
- O nie, mnie nie trzeba malować. Ja będę miał do ciebie pytanko odnośnie kilku T-shirtów. Ale to może później.
- Ja tak samo - wtrącił Niall, podnosząc do góry prawą rękę - U nas to tylko Louis, Zayn i Harry to takie lalusie - zaśmiał się.
        Zayn rzucił w niego telefonem, także chichocząc.
        Zapanował rozgardiasz, wszyscy się śmiali.
        - Ja pierwszy - powiedział Harry donośnym głosem, przerywając zabawę. Wszyscy umilkli i spojrzeli na niego.
- Wypróbujmy te twoje cudowne predyspozycje do bycia stylistką - rzucił ironicznie.
- Harry! - skarcił go Liam, wstając - Nie przesadzasz trochę? To siostra Lou!
        O wilku mowa. Zerknęłam na mojego brata, który opadł bezwładnie na kanapę naprzeciwko. Twarz chował w dłoniach i spoglądał na nas przez szpary między palcami.
        Nie odezwał się, nie obronił mnie. Nie dziwiłam mu się właściwie. Chłopak był między młotem a kowadłem. Miał do wyboru bronienie mnie i konfrontację z Harrym, albo siedzenie cicho i pozwalanie Stylesowi na swobodne wyżywanie się na mnie. Z tym, że ja nie miałam o to do Lou pretensji.
        Harry usiadł na krześle przed lustrem. Spojrzałam na jego odbicie. Wpatrywał się w siebie. To był wzrok uwodzicielski. Wzrok kogoś, kto wie, że robi wrażenie i nawet jest tym troszkę znudzony.
        - Uprzedzam - oświadczył - jeżeli zrobisz ze mnie ciotę, możesz się pakować.
- A jak idziesz z dziewczyną do łóżka, to też stylistka musi cię poprawiać co pięć minut? - wypaliłam zanim zdążyłam pomyśleć. Od razu pożałowałam tych słów, bo loczek zgromił mnie spojrzeniem.
        Pozostała czwórka aż zachłysnęła się powietrzem z wrażenia. Mogłabym przysiąc, że Niall aż zaśmiał się pod nosem.
        Nie chciałam kontynuować tej bezsensownej konwersacji i zabrałam się za upiększanie Harry'ego. Nakładając mu cieniutką warstwę fluidu, badałam opuszkiem palca kontur jego szczęki. Mimo jego wrednego zachowania nadal twierdziłam, że był nieziemsko przystojny.
        Po zakończonej pracy, odwróciłam go z powrotem przodem do lustra i pozwoliłam obejrzeć mu efekty swoich wypocin.
        Przyłapałam się nawet na tym, że przyglądałam mu się wyczekująco.
        Widziałam, że był pod wrażeniem. Dawało mi to ogromną satysfakcję, chociaż loczek robił wszystko, żeby nie dać tego po sobie poznać. Prawda była taka, że wyglądał jeszcze piękniej niż zwykle.
        - Ujdzie - rzucił suchym tonem i wstał z krzesła.
- Nawet jej nie podziękujesz? - spytał Malik.
- A za co? Już mówiłem, to jej praca - podsumował i opuścił salon.
        Bez słowa zajęłam się pozostałymi. Jego reakcja przybiła mnie nieco. Spodziewałam się, że będzie to wyglądało zupełnie inaczej. Cały czas zaciskałam zęby, żeby tylko nie pozwolić łzom płynąć.
        Po czterdziestu minutach chłopcu byli zwarci i gotowi na wyjście do fanek. Na dole czekała ochrona, aby zapewnić im bezpieczeństwo.
        Wyjrzałam tylko przez okno, by zobaczyć jak kilkudziesięciu osobom właśnie spełniało się życiowe marzenie.
       Powróciłam na kanapę, na którą opadłam i zalałam się łzami.

no to tyle. 2 rozdział gotowy :D
dedykuję go Rice/ Sienie ( nie wiem ja teraz chcesz aby Cię nazywać)
w każdym razie dziękuję za moralne wsparcie również Natalce :D
Pozdrawiam.

15 komentarzy:

  1. Harry nienawidzi Annie? Przeczuwając, wpadła mu w oko. Albo nie wiem co. Nagle stał się wredny dla wszystkich? A to niespodzianka. Okej Hazza jako sukinkot jest genialny. Mm głupią minę po przeczytaniu tego, że Horan chował się pod łóżkiem. Serio, to musiało zabawnie wyglądać :D Ale rozdział cudowny! Ale w końcu ktoś tu ma talent :P

    [eye-melodies]

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo.. Zachowanie Harry'ego mnie dobija. Dlaczego on jest taki w stosunku do Annie? Dziewczyna jest dla niego miła, a ten się tak zachowuje. Mam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach wyjaśni się to jego dziwne zachowanie.

    Dedykacja dla mnie? Dziękuję bardzoo ;** Miło mi strasznie i baardzo się cieszę <33

    Czekam na następny post, mam nadzieję, że pojawi się szybko ;)
    I jeszcze raz dziękuję za dedykację ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. kurde taki zimny Harry mnie pociąga, jest strasznie interesujący *____* jak on się fajnie buntuje XD
    Niall <3 słodki, mały siedział pod łóżkiem ! może szukać resztek jedzenia ?
    Coś czuję że Ann w końcu rzuci się na Hazzę i bd się namiętnie całować XDD
    Wgl mam nadzieję, że te opowiadanie bd o wiele dłuższe od poprzedniego :>

    Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe.. ciekawe :D
    Zastanawiam się dlaczego Harry się tak zachowuje... Mam nadzieję ,że się dowiemy ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć, na [shouldletyougo.blogspot.com] pojawił się kolejny rozdział. Tak jak chciałaś jesteś informowana. Więc miłego czytania. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Niall słodki (no ale jak inaczej) <3 Harry mimo, że wredny wydaje się być coraz fajniejszy. "Codziennie miejsce w jego łóżku, u jego boku zajmowała inna dziewczyna, jakby chciał sobie coś udowodnić" to zdanie sprawia, że mam pewne podejrzenia co do jego zachowania. Pewnie będą mylne, ale whatever.
    Rozdział świetny, więc czekam już na nastepny :>

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie pojawiła się piątka. Trochę wcześniej niż planowałam. Mam nadzieję, że zajrzysz i zostawisz coś po sobie ;)
    and-as-you-close-your-eyes-tonight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. tak, mam tt :D @forgiveeness

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam do mnie na szóstkę ;)
    and-as-you-close-your-eyes-tonight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Nowy rozdział : http://stole-my-heart-story.blogspot.com/ : ) Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pojawił się już drugi rozdział na http://eye-melodies.blogspot.com zapraszam gorąco :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolejny super zapowiadający się blog :D <3
    piękne zachowanie Harrego, będzie ciekawie :D

    piecesofmyheart

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie pojawiła się 7, serdecznie zapraszam ;)
    http://www.and-as-you-close-your-eyes-tonight.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Już to kocham *__* Wredny Hazza...oł jeeah, jednak czuję miłość w powietrzu ^^
    Czekam na nexta i w wolnej chwili zapraszam do mnie na staystrongandneverletmego.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział - Suuuuuuper!
    Harrry - Buuuuuuuuuuuuuu - I co zmienił się?

    OdpowiedzUsuń